Najpierw będę oceniany jako gej, a potem dopiero jako kompetentny prezydent Słupska - obawia się Robert Biedroń. Zapewnia jednak, że będzie zmieniał miasto zgodnie z umową zawartą z mieszkańcami.

Dziennikarka przypomniała dawną wpadkę, gdy pytany przez dziennikarza nie wiedział co to jest konwent seniorów. - Dokształciłem się z regulaminu Sejmu. Wiedziałem, że będę oceniany bardziej surowo niż przeciętny poseł. Dziś wiem, że muszę wiedzieć więcej niż przeciętny prezydent - odpowiedział.

To nowe wyzwanie, bardzo trudne wyzwanie. Ja nigdy nie byłem od łatwych zadań – to jest misja specjalna. Słupsk, podobnie jak Polska, dzisiaj jest gotowy, aby stawiać na polityków bardziej progresywnych, otwartych. Słupsk zmienił mentalność i wybrał Biedronia - mówił były poseł. - Nie jestem królem gejów. Chciałem normalnie żyć, i to doprowadziło mnie do miejsca w którym jestem - dodał.

CZYTAJ WIĘCEJ: Polska Biedroniem stoi. Zagraniczna prasa pisze o "złamaniu tabu">>>

Monika Olejnik zapytała polityka jak na jego wybór na prezydenta miasta zareagowała Jolanta Szczypińska, posłanka z PiS z okręgu gdyńsko-słupskiego. - Od pani posłanki Szczypińskiej dostałem list gratulacyjny - zapewnił Biedroń.

Jak jest recepta prezydenta Słupska na ostatnie wydarzenia sejmowe? - Posłankę Pawłowicz znam od innej strony - jako dobrą konstytucjonalistkę. Być może pani posłance, która jest osobą wierzącą, przemówiłoby do wyobraźni porównanie Sejmu do świątyni. Nie wyobrażam sobie, żeby jadła w kościele. A Sejm to świątynia demokracji - mówił Biedroń. Według prezydenta Słupska być może niektórzy posłowie powinni pojechać na lekcje kultury i dialogu do radnych w jego mieście. - Przeciętny Kowalski nie jadłby sałatki w Sejmie. I nie wyrażałby się wulgarnie - dodał.

Biedroń opwiedział tez o nowych obowiązkach które go czekają. - Przeszedłem już cały instruktaż. Wkrótce udzielę pierwszego ślubu. Niestety nie będą to śluby różnorodne - opowiadał.

16 mln na świątynię opatrzności to według Biedronia irytująca sprawa. - Moi koledzy i koleżanki w Sejmie nie do końca rozumieją rzeczywistość. To jest połowa mojego deficytu budżetowego - stwierdził.

Polityk nie zamierza robić konkurencji Warszawie i organizować w Słupsku parady równości. Zamierza jednak gotować w sylwestra bigos z Magdą Gessler, a w przyszłości być może stworzyć festiwal filmowy z Agnieszka Holland. - Cuda się dzieją w Słupsku - zapewnia Biedroń.