"Dziewczynki" - to określenie męskiej części PO na spotkania grupy przyjaciółek Ewy Kopacz. Paniom nie podoba się jednak wyciąganie swych spotkań na wierzch - pisze "Newsweek". Za każdym razem, gdy to słyszę, to coś się we mnie buntuje.Czy mężczyzn rozlicza się z ich spotkań? Z tego, z kim i w jakich okolicznościach się spotykają? - pyta Ewa Mrzygłocka, posłanka PO. Z kolei zdaniem krakowskiej posłanki, Katarzyny Matusik-Lipiec, w spotkaniach nie ma nic zdrożnego. Jesteśmy wspólnotą kobiet. Spotykamy się w babskim gronie i gadamy. To takie nasze burze mózgów - mówi. Inna z pań opisuje, jak wyglądają "posiedzenia" tej grupy. Siedzimy przy słodkościach. Do tego kawka, herbatka. Alkoholu nie ma, chyba że któraś z dziewczyn ma imieniny. Wtedy symbolicznie wypijamy po lampce - wyjaśnia.

Palikot nazwał nas psiapsiółkami, ale nie słyszałam, by któraś z nas używała tego określenia, co oczywiście nie oznacza, że się nie przyjaźnimy. Dzielimy się przepisami, plotkujemy, że ta się niestosownie ubiera a tamta nie umie się zachować. Są też dziewczyny, które robią razem zakupy. Pani premier teraz nie ma już na to czasu, ale, gdy była Marszałkiem, najczęściej wychodziła do sklepów z Terenią Piotrowską i Krysią Skowrońską - mówi "Newsweekowi" anonimowa posłanka partii. 

Spotkania tej grupy zaczęły się, gdy Ewa Kopacz została marszałkiem Sejmu. Panie widziały sie w każdą środę o 19. Teraz zmieniło się tylko miejsce. Na pierwszym spotkaniu, po objęciu przez Ewę Kopacz stanowiska premiera, szefowa rządu zadeklarowała: Dziewczyny, w moim rządzie będzie więcej kobiet.

Grupa liczy obecnie ponad 20 osób. Politycy PO uważają, że to już nie tylko spotkania przyjaciółek, ale tworzenie nowej frakcji, która ma bezpośredni dostęp do premiera i szefowej partii. Wpływowi ludzie Platformy boją się, że "dziewczynki" wyeliminują z gry "spółdzielnię" Cezarego Grabarczyka, czy ludzi Grzegorza Schetyny. Nie zdziwię się, jeśli w sprawie obsady list w najbliższych do Sejmu najwięcej do powiedzenia będą miały właśnie dziewczynki - mówi jeden z posłów.

ZOBACZ TAKŻE: Rodowicz dla dziennik.pl: Podoba mi się Ewa Kopacz. Widać, że jest ogarnięta>>>