Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do spraw energetyki i surowców energetycznych zajęła się projektem ustawy realizującej rządowy program dla Kompanii Węglowej. 

Wojciech Kowalczyk tłumaczył, że sytuacja finansowa Kompanii Węglowej jest dramatyczna. Tylko w ubiegłym roku firma wykazała stratę około 2 miliardów 400 milionów złotych. Spółka nie ma w tej chwili pieniędzy na wypłaty w lutym. Restrukturyzacja może pozwolić uchronić około 50 tysięcy miejsc pracy.

W ubiegłą środę rząd przyjął program naprawczy Kompanii Węglowej. Zakłada on między innymi wygaszenie pracy czterech kopalń. Chodzi o "Bobrek-Centrum" w Bytomiu, gliwicko-zabrzańską "Sośnicę-Makoszowy", "Pokój" w Rudzie Śląskiej i Brzeszcze w Brzeszczach. Wiceminister Wojciech Kowalczyk twierdzi, że tylko w ten sposób państwo może wesprzeć koncern.

Wiceminister podkreśla, że decyzja rządu nie przekreśla działalności tych podmiotów. Stwarza jednak szanse na uratowanie przynajmniej części zatrudnionych. Pracę ma stracić kilka tysięcy osób, pozostali mają mieć zagwarantowane zatrudnienie. Obecnie zakłady generują około 200 milionów złotych strat miesięcznie. 

- To nie plan restrukturyzacji, lecz likwidacji polskiego górnictwa - uważa Prawo i Sprawiedliwość. Poseł PiS Piotr Naimski przekonywał, że dla rządu nie są najważniejsi górnicy, lecz zyski. - Podstawą planu jest księgowość, która nie uwzględnia sytuacji w zakładach - uważa poseł. W jego ocenie, projekt reformy jest "chaotyczny i histeryczny".

Poseł Naimski zwracał uwagę, że rząd chce finansować tylko zamykanie kopalń, a nie ma pomysłu na wsparcie inwestycyjne. Nie ma też słowa o tym jak mają zostać spłacone prawie 4 miliardowe zobowiązania Kompanii Węglowej.

Na posiedzeniu komisji jest obecna delegacja związków zawodowych.

CZYTAJ TEŻ: Komorowski nie będzie uczestniczył w sporze z górnikami. "To rząd jest odpowiedzialny" >>>