Główną bohaterką sporu jest Anna Paluch, posłonka PiS i szefowa partii w Nowym Targu na Podhalu. To ona w kadencji 2007-2011 zatrudniła w swoim biurze prawnika, ale nie odprowadzała za niego składek.

- W celu udzielania porad prawnych zatrudniłam prawnika. To w moim rejonie ważne, bo dostęp do takich porad jest utrudniony. Ten pan poinformował mnie, że pracuje jednocześnie w innym miejscu, więc nie ma już potrzeby opłacania za niego składek -  tłumaczy Anna Pluch w "Rzeczpospolitej".

Mowa jest o kwocie 2,4 tys. zł, a razem z odsetkami o 3,2 tys. zł. I choć na konto ZUS pieniądze przelała Kancelaria Sejmu, to posłanka odmówiła zwrotu odsetek. Efekt? Paluch wytoczono proces cywilny, który Kancelaria Sejmu wygrała.

To jednak posłanki PiS nie przekonało do zmiany decyzji i sprawą zajął się komornik sądowy.

- Nie wypada parlamentarzyście, który powinien świecić przykładem bronić się w sposób nieracjonalny -  przekonuje Jerzy Budnik. Tomasz Grabowski, przewodniczący Komisji Etyki Poselskiej kwituje: - Wystąpię do pani poseł z prośbą o wyjaśnienia

CZYTAJ TEŻ: Windykator jak rycerz Jedi? "Jestem obrońcą słabszych" >>>