Do tych słów odniósł się też kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda, który stwierdził, że "to jest bardzo poważna decyzja, trzeba by się nad nią dobrze zastanowić".

Według Bronisława Komorowskiego, to niepoważna i groźna ocena, szczególnie, że pada z ust pretendenta do roli zwierzchnika sił zbrojnych. Prezydent powiedział, że powadze Polski nie służy opinia kraju, który mógłby w ogóle rozważać scenariusze samodzielnej od Unii Europejskiej i NATO drogi politycznej wobec Ukrainy. Zdaniem prezydenta, Ukrainie służyć może zwartość Unii i NATO we wspieraniu Kijowa w umacnianiu suwerenności. Bronisław Komorowski dodał, że nie sądzi, by ktokolwiek na Ukrainie liczył na wygraną przy użyciu swoich czy obcych żołnierzy z Rosją. 

Bronisław Komorowski odniósł się też do oburzenia, jakie w Moskwie wywołały słowa polskiego szefa MSZ. Grzegorz Schetyna zwrócił uwagę na to, że obóz Auschwitz-Birkenau wyzwalali też Ukraińcy walczący w Armii Czerwonej.

CZYTAJ WIĘCEJ: 10 pilnych rad dla Grzegorza Schetyny >>>

Prezydent stwierdził, że należy uszanować, że to Rosjanie stanowili największą grupę wtedy walczącą. Zastrzegł, ze lepiej się skupić na przeżyciu pamięci o likwidacji obozu w Auschwitz i dramatycznym doświadczeniu ludobójstwa.

Nie warto tego plątać w sumie dosyć nie na miejscu, nie w tej chwili istotne spory natury historycznej - dodał.