Bogdan Rymanowski zapytał w "Jeden na jeden" Leszka Millera, czy SLD spodziewa się mocnych transferów z Ruchu Palikota. Leszek Miller odpowiedział na to w swoim stylu. "SLD to nie dom publiczny, nie każdy może do niego wejść - stwierdził na antenie TVN24 szef Sojuszu.

Jednocześnie Leszek Miller skomentował też sytuację przed wyborami prezydenckimi. Wykluczył, że konwencja kandydatki SLD, która odbędzie się 14 lutego, ma coś wspólnego z Walentynkami. Niebanalna kandydatka będzie prowadziła niekonwencjonalną kampanię, dlatego konwencja 14 lutego - stwierdził. Zabrał też głos w sprawie ataków na Magdalenę Ogórek. Atak na panią Ogórek i jej rodzinę przechodzi wszelkie granice, to nie spisek, ale jest jasne, że ktoś, kto chce konkurować z układem prezydencko-rządowym, musi ulegać procesowi ataku - zauważył. Uważa też, że data 10 maja, to przysługa dla Bronisława Komorowskiego.

Millerowi nie podoba się też pomysł organizacji obchodów zakończenia wojny w Gdańsku. To, co mnie razi w tej propozycji to robienie z Westerplatte miejsca przechodniego, bo albo się tam obchodzi rocznicę wybuchu albo zakończenia II wojny światowej, to niesmaczne w stosunku do symboliki tego miejsca. Lepszym miejscem na taką uroczystość byłaby Warszawa - podsumował.

ZOBACZ TAKŻE: Stażystka na prezydenta. Jak SLD podkoloryzował życiorys Magdaleny Ogórek?>>>