Śmierci się nie boi, jest nawet ciekawy tego, co znajduje się po drugiej stronie. Czuje jednak - jak deklaruje - coraz większą potrzebę uporządkowania swojego życia i przekazania prawdy o tym, co za tego życia się wydarzyło.

- Wiem, że się kończę. Parę tygodni temu przeniesiono moje biuro do nowej siedziby w Europejskim Centrum Solidarności i stąd już przeprowadzki nie będzie. Następna na tamten świat - mówi Lech Wałęsa w rozmowie z "Newsweekiem". Dopytywany przy tym, czy nie czuje się osoba przegrana, zaprzecza.

- Jestem spełniony. Wypełniłem testament rodziców, który brzmiał: odzyskajcie straconą wolność, odłączcie Polskę od Sowietów. I to się udało - dodaje.

Jego największą przegraną jest z kolei nieprzekazanie dzieciom wartości i wiedzy o własnym życiu.

Ale Lech Wałęsa narzeka także na rodzinę, po tym jak żona opublikowała książkę o ich życiu prywatnym. - Oczywiście, że się cieszę, ale co innego cieszyć się z sukcesu, a co innego odkryć, że jest się inną osobą, niż się wybrało - przekonuje.

Wałęsa deklaruje także, że boi się tylko Pana Boga i "swojej żony, trochę".

- Mam 72 lata i z męskich spraw zostało mi już tylko golenie. Zbliżam się do końca swych dni - kwituje. 

CZYTAJ TEŻ: Wałęsa chce wyjaśnień od Sikorskiego: Tam gdzie pada pytanie, musi być odpowiedź >>>