Całość, opisana jako reklama, ukazuje się kilka dni temu na stronach "Gazety Wyborczej". W rozmowie przeczytać można m.in. o odszkodowaniach za szkody wyrządzone przez dziki czy o cenach skupu wieprzowiny i mleka.

"Źródło finansowania - to środki budżetowe przeznaczone na działania informacyjne i promocyjne dotyczące rolnictwa i gospodarki żywnościowej", odpowiada na pytania "Rzeczpospolitej" Witold Katner, rzecznik prasowy resortu rolnictwa. Podkreśla, że to jednorazowa akcja, która "pozwala na dotarcie z informacjami o działaniach podejmowanych przez Ministerstwo Rolnictwa do mieszkańców całej Polski".

Zdaniem dziennikarzy "Rzeczpospolitej", "sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że rzecz dzieje się w trakcie rolniczych protestów. Minister bez trudu dostałby się na łamy każdej gazety, redakcje są w takich sytuacjach zainteresowane rozmowami z politykami odpowiadającymi za wrażliwe kwestie".

Gazeta przypomina też, że już wcześniej Marek Sawicki wydawał publiczne pieniądze na autopromocję. Kupił tabliczki ze swoim imieniem i nazwiskiem, po tym jak wrócił do ministerstwa - kosztowały ponad 2,5 tys. zł, choć można je dostać już za 130 zł.

CZYTAJ TEŻ: Rolnicy zabierają się za odwoływanie Sawickiego. Spadnie głowa ministra? >>>