Gdyby wybory odbyły się w ostatnią niedzielę, to na PO zagłosowałoby 36 proc. ankietowanych (wzrost o 1 pkt. proc.), a na PiS - 30 proc. (spadek o 1 pkt. proc.). "To kolejny tydzień spadków prawicowego bloku", zauważa przy tym "Rzeczpospolita".

- PiS zabrnął w ślepą uliczkę, grając jedną kartą. Wyborcy od dawna znają retorykę, z której wynika, że rządzący puszczą ich z torbami, ale niekoniecznie jest to zbieżne z ich odczuciami - komentuje dr hab. Marek Jezierski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Na kolejnych miejscach uplasowały się PSL i SLD, na które chce głosować po 7 proc., przy czym poparcie dla Ludowców się nie zmieniło, a dla partii Leszka Millera spadło o 1 pkt. proc.

Do Sejmu dostałaby się także partia KORWiN z 5-proc. wynikiem (wzrost o 3 pkt proc.).

Niezdecydowanych na kogo oddać głos przybyło o 2 pkt proc., do 12 proc. 

IBRiS przeprowadził sondaż 27-28 marca na próbie 1100 osób.

CZYTAJ TEŻ: Jarosław Kaczyński: To są w gruncie rzeczy wybory o euro >>>