Decyzję o wznowieniu procesu podjął Sąd Apelacyjny w Warszawie po przeanalizowaniu najnowszych opinii lekarzy. Wynika z nich, że stan zdrowia psychicznego Kiszczaka "znacznie utrudnia" jego uczestnictwo w czynnościach procesowych. Ale zdaniem sędziego Jerzego Ledera "utrudnia, nie oznacza uniemożliwia" - dlatego wydał postanowienie o wznowieniu procesu apelacyjnego.

Decyzja jednak nie jest prawomocna, a adwokat Kiszczaka mec. Grzegorz Majewski już zapowiedział zaskarżenie postanowienia. Przekonywał, że jego klient nie jest w dobrym stanie zdrowia.

Według obrony od czasu pierwszego procesu nasiliły się objawy neurologiczne wraz z utratą słuchu. Jest też podejrzenie choroby Alzheimera. Sam Kiszczak mówił sądowi, że "nie wie, co się dzieje na sali". Dlatego proces zawieszono.

Jednak w lipcu zeszłego roku na wniosek IPN warszawski sąd ponownie zlecił badania lekarskie byłego szefa MSW. Było to po tym, jak prasa pokazała, że Kiszczak uczestniczył w maju w uroczystościach pogrzebowych gen. Wojciecha Jaruzelskiego.

Ponieważ w październiku Kiszczak odmówił stawienia się na badania, w grudniu decyzję Sądu Apelacyjnego o doprowadzeniu go na badania do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego do Gdańska przymusowo wykonała policja.

Kiszczak w pierwszym procesie został skazany na dwa lata w zawieszeniu, bo Sąd Okręgowy orzekł, że stan wojenny nielegalnie wprowadziła tajna grupa przestępcza o charakterze zbrojnym pod wodzą gen. Jaruzelskiego.

CZYTAJ TEŻ: Sąd zdecydował: Doprowadzić Kiszczaka siłą >>>