Prezydent Warszawy w audycji "Gość Radia ZET" oceniła, że nowe stenogramy są "zbliżone do wersji, która była na samym początku, że generał był kokpicie". - Wszystko, co prowadzi do prawdy, jest ważne. Prokuratura jest niezależna i trudno mi ocenić, czy można to było wydobyć wcześniej - mówiła Gronkiewicz-Waltz.

CZYTAJ WIĘCEJ: W kokpicie tupolewa podawano alkohol? NOWE NAGRANIA Z CZARNYCH SKRZYNEK>>>

Wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej stwierdziła, że jej zdaniem "śledztwo powinno trwać nieco krócej". Przypomniała, że we Francji, gdy w dwa dni po katastrofie Airbusa w Alpach prokuratura przedstawiła przebieg wydarzeń, pojawiły się głosy krytyczne. - To też był przedmiot kontrowersji - argumentowała Gronkiewicz-Waltz.

Monika Olejnik przytoczyła słowa Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził ostatnio, że gdyby nie rozdzielono wizyt prezydenta Kaczyńskiego i premiera Tuska, do katastrofy by nie doszło. - Jako brat tak mówi - skomentowała to prezydent Warszawy.

Przypomniała, że Lech Kaczyński nie miał zaproszenia od prezydenta Federacji Rosyjskiej, a premier Tusk został zaproszony na 7 kwietnia przez pełniącego wówczas funkcję premiera Władimira Putina. - Tak już pozostanie, że jedni uważali, że te wizyty mogły być razem, a inni, że wymogi proceduralne zostały zachowane. Trzeba sobie powiedzieć, że konsensusu w sprawie katastrofy nie będzie nigdy - mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz w Radiu ZET.