Lokal należy do miasta, a fundacja, która go wynajmuje i jednocześnie odpowiada za muzeum od dawna nie płaci czynszu. 

Władze dzielnicy utrzymują, że najemcy są winni samorządowi kilkaset tysięcy złotych. Reprezentujący muzeum Gniewomir Rokosz - Kuczyński twierdzi, że to nieprawda, a zarzuty urzędników nazywa pomówieniami.
Po kilku godzinach negocjacji strony zawarły porozumienie, na podstawie którego egzekucja komornicza z lokalu przy ulicy Ząbkowskiej została wstrzymana do ostatniego tygodnia maja. 

Do tego czasu fundacja, która zarządza muzeum powinna zawrzeć nową umowę najmu i spłacić długi. Gniewomir Rokosz - Kuczyński twierdzi jednak, że sprawa została załatwiona inaczej. Utrzymuje on, że od dziś muzeum jest we władaniu Stowarzyszenia im. Lecha Wałęsy.

Zaznaczył, że jest ono także "posiadaczem samoistnym" lokalu, w którym znajduje się muzeum. W związku z tym, nie można mówić o żadnych długach. 

Władze dzielnicy twierdzą jednak, że jest to wybieg prawny, który nie likwiduje problemu, ponieważ, za stowarzyszeniem Lecha Wałęsy stoją te same osoby, które dotychczas wynajmowały lokal tyle, że pod inną nazwą - twierdzą urzędnicy. W muzeum znajdują się meble, ubrania i dokumenty, które należały do Ryszarda Kaczorowskiego.

Ostatni prezydent RP na uchodźstwie zginął w katastrofie smoleńskiej.