PiS powołał w każdym okręgu wyborczym specjalny zespół. Przeszkolił on mężów zaufania i członków obwodowych komisji wyborczych - informuje "Gazeta Wyborcza". Po szkoleniu zorganizowano egzamin, a do tego trzeba było podpisać specjalne oświadczenie, że po liczeniu głosów prześlą kopię protokołu z komisji. Oprócz tego, członkowie komisji dostali praktyczne instrukcje o tym, co zabrać ze sobą na wybory - mowa jest o lekach, jedzeniu, kalkulatorze czy aparacie fotograficznym.

Kolejnym sposobem na pilnowanie wyborów mają być "lotne brygady", które będą kontrolować wybrane komisje wyborcze. Do tego będą też zespoły specjalne, w których będą prawnicy z kamerami. Sądy wymagały twardych dowodów, dlatego teraz takie będziemy zbierać. Jak się nie pilnuje, to wyniki są dziwne - mówi "Wyborczej" Marek Suski z PiS.

Gazeta przypomina jednak, że mimo mocnych słów o fałszerstwach, po wyborach samorządowych uznano jedynie 48 z 1737 rozpatrzonych protestów.

ZOBACZ TAKŻE: Gowin sugeruje fałszerstwa: Wyniki są takie, jakie miały być>>>