Prokuratura oskarża go o naruszenie nietykalności i znieważenie funkcjonariuszy policji. On sam do winy się nie przyznaje i liczy na sprawiedliwość. Przed warszawskim sądem rozpoczął się proces posła Przemysława Wiplera.

Chodzi o incydent przed jednym z warszawskich klubów, sprzed półtora roku. Sam Wipler mówi, że został zaatakowany i pobity przez policję. Wyjaśnienia składał krótko, ale podtrzymał wszystko, o czym wcześniej mówił w mediach. Na pytania sądu odpowiadać nie chciał. Dziennikarzy zapewniał, że to on jest ofiarą. Jak mówił, w tej sprawie wiele osób publicznych powiedziało wiele nieprawd. Dwa lata już czekam, żeby oczyścić moje dobre imię - mówi poseł ugrupowania KORWiN. Przemysław Wipler poinformował też, że toczy się postępowanie, w którym ma on status pokrzywdzonego.

Sąd nie pozwolił dziś dziennikarzom na rejestrowanie przebiegu rozprawy. Prokurator Piotr Antoni Skiba powiedział, że w niewinność Wiplera nie wierzy. Przekonywał, że dowody przeciwko posłowi są mocne - zeznania świadków i nagrania z kamer monitoringu miejskiego.

Wiadomo, że Wipler w dniu zatrzymania był wpływem alkoholu. Zachowywał się, według policji, agresywnie, wulgarnie, chciał wydawać polecenia funkcjonariuszom. Problem w tym, że inną wersję przedstawia sam oskarżony. Zaraz po zdarzeniu wystąpił na konferencji prasowej z widocznymi siniakami Tłumaczył, że to on jest ofiarą policji.

Awanturę między posłem a policjantami zarejestrowało aż siedem kamer, ale żadna nie uchwyciła całości. Nagrania nie zawierają dźwięku. Kluczowe będą więc zeznania świadków. Jeden z nich już złożył zeznania. Opowiadał, że Przemysław Wipler nie reagował na żadne polecenia. Według prokuratury, poseł szarpał policjanta za mundur. Mundurowy prysnął mu w twarz gazem, próbował go zatrzymać, ale obaj się przewrócili. Policjantkę, która pomagała koledze, leżący poseł miał kopnąć, a wobec pozostałych mundurowych - użyć wulgarnych wyrazów.

Jak się skończy ta sprawa przekonamy się nie wcześniej niż w połowie września. Bo właśnie wtedy zaplanowana jest ostatnia rozprawa. Wipler w sądzie złożył jedynie krótkie oświadczenie. Do zarzutów się nie przyznał i odmówił odpowiedzi na pytania sądu.

ZOBACZ TAKŻE: Patrol działał poprawnie? Szef policji: Tacy jak Wipler są nieśmiertelni>>>