Przegrane wybory prezydenckie rozpętały wewnętrzną wojnę w PO. Najpierw starli się Stefan Niesiołowski i Marek Biernacki - pisze "Rzeczpospolita". Były minister sprawiedliwości uważa, że ludzie mają już dość PO, a zarząd partii nie robi nic, by tę sytuację zmienić. Takimi wypowiedziami Marek Biernacki nam szkodzi. Może to on jest na zakręcie - usłyszał w odpowiedzi od Niesiołowskiego. 

Do tego trwa walka o przywództwo nad partyjną "spółdzielnią" - jej dotychczasowi liderzy Cezary Grabarczyk i Andrzej Biernat mają kłopoty z prawem, więc obaj tracą na znaczeniu w partii. Nowym, nieformalnym liderem tej najsilniejszej frakcji w Platformie chce teraz być Tomasz Lenz, przywódca kujawsko-pomorskiej PO. Problemy ma także Grzegorz Schetyna, którego ludzie wierni Tuskowi i Kopacz chcą pozbawić wpływów i wycinają jego sojuszników, obawiają się bowiem, że jesienią szef polskiej dyplomacji będzie chciał przejąć władzę w partii.

Nic więc dziwnego, że wielu posłów z drugiego szeregu partii ma już tego wszystkiego dość. Nie podoba im się też zwrot PO na lewo. Dlatego też, jak twierdzi gazeta, rozważają odejście z Platformy i start w jesiennych wyborach z list PiS. 

ZOBACZ TAKŻE: Wnioski PO z przegranych wyborów prezydenckich>>>