Narodową debatę wywołały choćby kwestia wysyłania sześciolatków do pierwszych klas czy becikowe jako sposób na zachętę do rodzenia. Dzieci i ich los to też te tematy, których chwytają się politycy, szukając jak najwyższego poparcia.

Becikowe. To jeden z najbardziej upolitycznionych pomysłów polityki prorodzinnej, ale zarazem początek jej rozwoju. W programie miała go Liga Polskich Rodzin. W zamian za poparcie rządu Kazimierza Marcinkiewicza PiS włączył go do katalogu swoich działań. W pierwotnej wersji, która weszła w życie w 2006 r., rodzice mogli otrzymać 1000 zł za każde urodzone dziecko. Ponieważ jednak pomysł krytykowano za to, że zasiłek otrzymuje się bez względu na status materialny, w 2012 r. rząd Donalda Tuska wprowadził kryterium dochodowe – 1922 zł na osobę w rodzinie, powyżej którego takie świadczenie się nie należy. Becikowe oznaczało zmianę trendu w polityce prorodzinnej. Wcześniej rząd SLD, który objął władzę w 2001 r., w momencie hamowania gospodarki musiał dokonywać cięć, m.in. skracając urlopy macierzyńskie. Od becikowego zaczęła się kumulacja rozwiązań mających spowodować zwiększenie liczby urodzeń.

Sześciolatki. Obniżenie wieku szkolnego podzieliło społeczeństwo. Bitwa o rządy dusz przebiegła na linii politycy – rodzice. Pomysł był autorstwa minister edukacji w rządzie PO Katarzyny Hall. Zgodnie z założeniami od 2009 r. wszystkie sześciolatki miały powędrować do I klasy. Po protestach rząd złagodził stanowisko i pozwolił, by wcześniejszą edukację rozpoczynały tylko te dzieci, których rodzice wyrażą takie życzenie. Potem przesunął obowiązek z 2012 na 2014 r., a następnie odroczył połowie rocznika przymus szkolny o kolejny rok, przekładając na 2015 r. Do ustępstw zmusili rząd rodzice. W proteście na rządowy pomysł powstał ruch społeczny „Ratuj Maluchy”. W 2013 r. udało mu się zebrać milion podpisów pod inicjatywą referendum dotyczącą sześciolatków. Przez cały okres, kiedy obniżenie wieku szkolnego zależało od woli rodziców, taką decyzję podejmowało tylko kilkanaście procent z nich.

Gimnazja. Osobne placówki dla nastolatków to najbardziej kontrowersyjny element reformy edukacji rządu Jerzego Buzka. Lepsza kadra i młodzież grupowana w nich z różnych podstawówek miały wyrównywać szanse edukacyjne. Szybko się okazało, że proces poszedł w drugim kierunku. Zróżnicowanie między uczniami szkół z miast i wsi zaczęło narastać. Dodatkowo gimnazja grupują młodzież w najbardziej burzliwym okresie dorastania, co także jest jednym z powodów ich krytyki. To były powody, dla których PiS i SLD zgłaszały postulat likwidacji tych szkół. Ale ocenę gimnazjów na plus zmieniły wyniki badania PISA wśród piętnastolatków. W ostatnim badaniu Polska zajęła 13. miejsce na 64 kraje w każdej kategorii badania, będąc powyżej światowej średniej. Za nami są takie kraje jak Niemcy, Norwegia czy Wielka Brytania.

In vitro. Temat tego, w jaki sposób dzieci mogą przyjść na świat, był konsekwentnie omijany przez większość rządów. Kliniki leczenia niepłodności działały bez regulacji, a wybór metody zależał tylko od rodziców. Jednak bat w postaci Komisji Europejskiej, która nakazywała uregulowanie tej kwestii, zmusił polityków do zajęcia się sprawą. Za brak wdrożenia do polskiego prawa stosownej unijnej dyrektywy grozi nam wysoka kara finansowa. W ostatnich latach powstało kilka skrajnie różnych projektów ustaw: od pomysłu wprowadzenia całkowitego zakazu tej metody i kar dla lekarzy, którzy się jej podejmą, przez bardziej umiarkowaną, wprowadzającą maksymalne ograniczenie tworzonej liczby zarodków i umożliwienie tej metody jedynie małżeństwom. Teraz trwają prace nad projektem rządowym, który pozwala na zapłodnienia in vitro także parom niebędącym małżeństwami. Ma szansę wejść w życie tylko, jeżeli obecny prezydent zdąży go podpisać przed końcem kadencji.

Szczepienia. Politycy mówią jednym głosem: dzieci mają się szczepić. Ale część rodziców ma inne zdanie. A ruch zbuntowanych rośnie, jak przy sześciolatkach. Powodem niechęci jest to, że państwo narzuca rodzicom, jak mają wychowywać swoje dzieci.

Rozwój polityki prorodzinnej w Polsce. Kalendarium

W ciągu 10 lat rodzima polityka rodzinna zmieniła się fundamentalnie. – Sporo zostało zrobione. Jest program budowy żłobków i przedszkoli, zostały wydłużone urlopy rodzicielskie, wprowadzony ojcowski. Zostały takie cegiełki, jak zapewnienie opieki dzieciom między 1. a 3. rokiem życia i poprawa sytuacji kobiet na rynku pracy – podkreśla Zofia Szweda-Lewandowska, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego. W 2014 r. urodziło się 5 tys. dzieci. więcej niż rok wcześniej, ale na pewno jest za wcześnie, by mówić o sukcesie.

● 2005 – Sejm wprowadza becikowe.

● 2006 – Urlopy macierzyńskie zostają wydłużone do 18 tygodni przy pierwszym porodzie, do tej pory wynosiły 16. Przy drugim i kolejnym porodzie urlop wynosi minimum 20 tygodni.

● 2009 – Wchodzą w życie uchwalone w 2006 r. ulgi na dzieci. Wydłużenie urlopu macierzyńskiego do 20 tygodni przy urodzeniu pierwszego dziecka.

● 2010 – Wprowadzenie płatnych urlopów ojcowskich do wykorzystania w ciągu pierwszego roku życia dziecka. W 2011 r. był to tydzień, od 2012 r. – dwa. Wprowadzenie dodatkowego macierzyńskiego: najpierw dwa tygodnie, potem co dwa lata miał być przedłużany o kolejne dwa tygodnie, docelowo do sześciu.

● 2011 – Weszła w życie ustawa o opiece nad dziećmi do lat 3. Oprócz zmian w funkcjonowaniu żłobków i zatrudniania niań wprowadziła kluby dziecięce i opiekunów dziennych. Uruchomiony zostaje program Maluch, wspierający miejsca opieki dla dzieci przez 3. rokiem życia. Do 2015 r. na ten cel wydano 470 mln zł. Efekt to 12,5 tys. nowych miejsc w żłobkach i klubach dziecięcych. Wprowadzono też obowiązek przedszkolny dla pięciolatków.

● 2013 – Wydłużanie płatnych urlopów związanych z opieką nad dzieckiem do roku. W skład wchodzą: 20 tygodni podstawowego macierzyńskiego, 6 tygodni dodatkowego macierzyńskiego i 26 tygodni rodzicielskiego. Istnieje też dodatkowy dwutygodniowy urlop ojcowski, który mogą wziąć tylko mężczyźni. Weszły w życie prorodzinne ulgi podatkowe: przy trzecim dziecku ulga wzrosła o 50 proc., a przy czwartym i kolejnym o 100 proc. Jednak pary, które mają jedno dziecko i roczne dochody powyżej 112 tys. zł, straciły prawo do ulgi.

Weszły z życie niższe opłaty za przedszkola.

● 2015 – Wchodzi w życie kolejna zmiana w ulgach: zakłada ona, że państwo dopłaci do pełnej wysokości ulgi tym podatnikom, których podatek jest za niski, by z niej skorzystać. Wchodzi w życie ustawa o karcie dużej rodziny – to pakiet ulg i zniżek dla rodzin 3+ na usługi publiczne, komunikację i bonusy od prywatnych firm. Wcześniej istniał program rządowy oraz liczne programy lokalne. Od września każdy czterolatek będzie miał prawo do edukacji publicznej, w 2017 r. ma to dotyczyć także trzylatków.