Robert Winnicki był jedynym kandydatem na prezesa. Była też próba zgłoszenia Mariana Kowalskiego, ten jednak od razu odmówił.

Winnicki powiedział, że Kongres kończy początkowy etap formowania się ruchu, rozpoczęty 11 listopada 2012 roku. Przypomniał, że zapowiedział wówczas obalenie republiki Okrągłego Stołu. Podkreślił, że w wyborach prezydenckich niemal jedna trzecia głosów padła na kandydatów, którzy mówili o tym, co Ruch Narodowy głosi od trzech lat.

Teraz Ruch Narodowy przygotowuje się do wrześniowego referendum i do wyborów parlamentarnych. Po to, by jak powiedział Robert Winnicki narodowe poglądy zagościły również na Wiejskiej.

W czasie wystąpienia programowego poinformował, że na obecnym etapie żadne porozumienie w sprawie sojuszu wyborczego nie jest zawarte, ale mają miejsce "życzliwe relacje" z poszczególnymi podmiotami antysystemowego pospolitego ruszenia". Według prezesa Ruchu Narodowego są duże szanse na sformowanie oferty wyborczej, która przemebluje polską scenę wyborczą.

W referendum Ruch Narodowy opowie się za wprowadzeniem do ordynacji jednomandatowych okręgów wyborczych, przeciwko finansowaniu partii z budżetu i za zmianą finansowania partii politycznych i za korzystnymi zmianami dla podatników. Według Roberta Winnickiego jedną z rzeczy, które Ruch Narodowy może sobie pogratulować jest "współudział w zatopieniu Palikota i jego szajki". Powiedział, że nie było w Polsce miasta, miasteczka czy wsi, w której "tego siewcy wszystkiego, co najgorsze" odpowiednio nie powitaliby narodowcy.

Robert Winnicki zwrócił się też z mównicy do komisarz Elżbiety Bieńkowskiej, nawiązując do upublicznionych podsłuchów z jej rozmowy z szefem CBA.

- Warto, żeby pani komisarz, jak również reszta (...) tych przedstawicieli establishmentu, którzy dziś ewakuują się z tonącego pokładu, wymiatając rząd wiedziała, że ucieczka do Brukseli niewiele jej da. Idziemy po was, dziś lub jutro, ale odpowiecie za przekręty i defraudacje, za zmarnowane szanse całego pokolenia Polaków - powiedział prezes Ruchu Narodowego a delegaci przyjęli to oklaskami.

Robert Winnicki zapowiedział podążanie "węgierskim tropem" w walce z kulturowym, politycznym i gospodarczym neokolonializmem. W praktyce oznacza to na przykład obcięcie zagranicznego finansowania wszystkim, którzy szerzą w Polsce ferment uderzający w nasze tradycje, obyczaje i religię.

Ruch Narodowy jest też za umożliwieniem powrotu do Polski potomkom zesłańców i przeciw masowej emigracji z obcych kręgów kulturowych, czemu służy akcja "Chcemy repatrianta a nie emigranta".

Inne postulaty to konstytucyjna ochrona polskiej ziemi, stworzenie przedsiębiorstw zdolnych do podejmowania działań globalnych, upowszechnienie drobnej własności, wprowadzenie systemu prezydenckiego i zmiany w ordynacji wyborczej, które mają służyć silnym rządom i wprowadzeniu świeżej krwi do polskiej polityki.

Marian Kowalski także opowiedział się za wymianą pokoleniową, ale już z trybuny uściślił, że osoby, które mają więcej niż 40 czy 50 lat, a działały przez wiele lat ponosząc koszta, a nie osiągając nigdy korzyści też nie powinny być skreślone za to, że "awanturują się dla dobra Polski za darmo ponad 20 lat".

CZYTAJ TEŻ: Polska podzielona wyborami? "To tylko figury, ale dzięki nim interes się kręci" >>>