Słowa Marka Belki padły pod koniec maja w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych podczas uroczystości przyznania stypendiów im. Lesława Pagi. Prezes NBP mówi o losie młodych Polaków, którzy, gdy w Polsce nie znajdują pracy, wyjeżdżają na zmywak do Wielkiej Brytanii czy Irlandii.

- Ale niektórym się udaje, niektórzy studiują na MSI. Z nimi głównie się spotykamy. Ale niektórzy zaciskają zęby i są źli. Wczoraj i dwa tygodnie wcześniej właśnie za to otrzymaliśmy od was czerwoną kartę. Nie zgadzam się z tym, ale rozumiem. A jeszcze bardziej bym to rozumiał, gdybyście to zrobili przez głosowanie na ustabilizowany lewicowe i prawicowe partie opozycyjne, a nie głosując na komedianta - mówił wówczas Belka.

Z jego wypowiedzi nie wynikało jednak, kogo konkretnie miał na myśli. Prokuratura jednak badała tę sprawę pod kątem ewentualnego znieważenia Andrzeja Dudy. Zawiadomienie w tej sprawie złożył Związek Zawodowy Rolników Rzeczpospolitej "Solidarni". - Z wypowiedzi nie wynikało wprost, że dotyczy prezydenta elekta, mogła dotyczyć innych kandydatów - mówi Radiu ZET zastępca prokuratora rejonowego Michał Mistygacz.

Sam Belka nawet w swych późniejszych wypowiedziach nie precyzował, kogo miał na myśli, używając słowa "komediant".