Lider legendarnego zespołu Tilt i Brygady Kryzys mówi w wywiadzie o swojej nowej płycie i polityce. Zapytany o ostanie wybory prezydenckie, odpowiada: (...) ogromne poparcie, jakie Paweł dostał nie tyle było poparciem dla Kukiza, ale wyrazem potwornego obrzydzenia polityką, jaka się nam serwuje od lat. I otworzyła się zupełnie nowa sytuacja - mówi w wywiadzie dla serwisu t-mobile-music.pl

Do Kukiza pije kilkakrotnie. Także w momencie, gdy wspomina o globalizacji i rządach korporacji: Politycy są w tym układzie chłopcami dwa szczeble niżej, których się ustawia jak potrzeba do wykonania konkretnych zadań. Tu wychodzenie na barykady i krzyczenie nic nie zmieni, a nie ma pomysłu realnego, czym by można to zastąpić. A już na pewno nie są to JOWy.

Dalej tłumaczy, że jedyne głosy protestu politycznego, to są te płynące z młodej prawicy. I to są głosy niepokojące, bo one wykluczają inne sposoby myślenia, zakładają słuszność tylko ich opcji. Chcą „odzyskać Polskę”, tak jak to na przykład Kukiz mówi. To znaczy od kogo chcą odzyskać? Ode mnie? Od ciebie? A jak już ją „odzyskają”, to co z nią zrobią? Wtedy ta Polska będzie tylko ich, bo już nie moja czy twoja. Ponieważ ja nie podzielam ich poglądów, to ta Polska już nie będzie moja.

Lipiński wspomina, jak razem z Kukizem stał na scenie razem z Kukizem i Janem Rokitą oraz śpiewał „Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”. Mówi, że to był czas po połowie kadencji PiS-u.

- To co oni zdołali zaprezentować podczas krótkiego czasu rządzenia było czymś na kształt Białorusi. (...) Uznałem, że to nie jest ten kierunek, w którym chciałbym by Polska podążała i że trzeba zrobić wszystko, by nie pozwolić im na wygranie wyborów, ponieważ wtedy oni by się nie cofnęli przed niczym. I uznałem, że w tej sytuacji moim patriotycznym obowiązkiem jest zrobienie wszystkiego, żeby to się nie wydarzyło. I stąd moja decyzja o publicznym poparciu Platformy, o wejściu do komitetu, użyczeniu piosenki do kampanii i uważam, że te osiem lat temu zrobiłem słusznie - wspomina Lipiński. 

Zaraz jednak dodaje, że nie jest członkiem Platformy, nie uzyskał żadnych apanaży ani stanowisk. - Chociaż nie ukrywam, że za wykonaną pracę, głównie za nagranie nowej wersji piosenki, dostałem wraz zespołem honorarium - niezbyt wygórowane - dodaje. 

To, co się w ciągu tych ostatnich czterech lat działo, to była koncertowa seria strzałów w stopę, jakie sobie Platforma oddawała. Coraz bardziej traciła kontakt z rzeczywistością, coraz bardziej zajmowała się obsadzaniem stanowisk na wszystkich szczeblach od góry do dołu, zwłaszcza do dołu. Sprzeniewierzała się wszystkiemu co obiecywała, sprzeniewierzała się tym wszystkim, którzy ja poparli. Rezultat mamy, jaki mamy. A oni nie wiedzą, co się właściwie stało.