Kandydatka PiS na premiera mówiła w Katowicach o trzech kluczowych reformach, dotyczących: 500 złotych na drugie i kolejne dziecko w rodzinie, wprowadzenia kwoty wolnej od podatku oraz obniżenia wieku emerytalnego.

Eksperci PiS wyliczyli, że na te propozycje trzeba znaleźć 39 miliardy złotych. Szydło wskazała z nadwyżką źródła pozyskania tych pieniędzy; m.in. 52 miliardy z uszczelnienia systemu podatkowego.

Zdaniem PO jest to nierealne. Poseł Marcin Święcicki mówił, że by ściągnąć taką kwotę, każdy inspektor finansowy w Polsce musiałby zapewnić budżetowi dodatkowy milion złotych.

Joanna Mucha zarzucała PiS, że przedstawia nieprecyzyjne wyliczenia dotyczące 500-złotowych, miesięcznych zasiłków na drugie i kolejne dzieci w rodzinie. Zdaniem Beaty Szydło - taki koszt to 22 miliardy złotych, zdaniem Joanny Muchy - 30 miliardów, przy założeniu finansowania pięciu milionów dzieci.

Rzecznik kampanii wyborczej PO skomentowała ponadto proponowany przez PiS powrót do niższego wieku emerytalnego. Koszt cofnięcia obecnych przepisów to - według PiS - 10 mld złotych rocznie. Zdaniem Platformy, powrót do wcześniejszego systemu oznaczałby potrzebę znalezienia dodatkowych 40 mld złotych rocznie. Joanna Mucha stwierdziła, że aby to osiągnąć trzeba było by rozpocząć stopniowe obniżanie emerytur o jedną trzecią albo podnieść składki pracujących o 500 zł.

Politycy PO zarzucają także politykom PiS, że w swoich wyliczeniach nie wzięli pod uwagę kilku istotnych wydatków budżetowych. Chodzi o reformy, które sami proponowali takich jak np. zwiększenie wydatków na opiekę zdrowotną, na obronę, programu mieszkań na wynajem, programu darmowych przedszkoli, utrzymania wszystkich nierentownych kopalń, odbudowy nierentownych stoczni, programu reindustrializacji, czy obniżenia CIT dla najmniejszych przedsiębiorstw.