Założenia programu transportowego PiS, będącego cały czas na prostej drodze do wyborczej wygranej, można streścić w słowach: zrobić wiele rzeczy inaczej niż „bankomaty” (czyli sprowadzeni przez PO i zarządzający od 2012 r. spółkami kolejowymi menedżerowie z sektora finansowego).

Przełomowe są tu zapowiedzi dotyczące budowy kolei dużych prędkości. Chodzi o pociągi jeżdżące do 350 km/h z Warszawy do Łodzi, a stąd do Poznania i Warszawy – tzw. projekt igrek. W grudniu 2011 r. minister transportu Sławomir Nowak zdecydował, że ten projekt zostanie zamrożony do 2030 r., bo Polski na niego nie stać (szacowany koszt to 22 mld zł), a w zamian należy skupić się na modernizacji sieci tradycyjnej.

PiS postuluje, że powinien zostać niezwłocznie wznowiony. – Taka inwestycja wpłynie pozytywnie na gospodarkę, zapewni nowe miejsca pracy i transfer nowoczesnych technologii do Polski. Środki miałyby pochodzić m.in. z UE i od inwestora prywatnego w ramach umowy PPP – twierdzi Jerzy Polaczek, minister transportu w latach 2005–2006.

Według opozycji z racji wielkości Polska jest krajem stworzonym dla KDP. Skrócenie czasu podróży między Warszawą, Wrocławiem i Poznaniem do 1,5 godz. miałoby zwiększyć mobilność Polaków i spowodować wzrost gospodarczy w największych polskich miastach. Opozycja proponuje, żeby w dalszej kolejności linia „igrek” została wydłużona: z Poznania do Berlina i z Wrocławia do Pragi.

Podstawowy postulat to utrzymanie własności Skarbu Państwa w sektorze kolejowym. Zadanie najbliższe to powstrzymanie prywatyzacji spółki PKP Energetyka. W ubiegłym tygodniu Grupa PKP poinformowała o podpisaniu umowy przedwstępnej na sprzedaż 100 proc. akcji PKP Energetyka funduszowi CVC Capital Partners z Luksemburga. Kwota transakcji to 1,4 mld zł (po korekcie o wartość długu netto spółki).

Jak podkreśla opozycja, od momentu udzielenia wyłączności negocjacyjnej funduszowi do podpisania umowy minęło zaledwie 2,5 tygodnia. – Pośpiech w kwestii tej transakcji tuż przed wyborami napawa głębokim niepokojem – powiedział Czesław Warsewicz, prezes PKP Intercity w latach 2006–2009.

PiS ma nadzieję zablokować sprzedaż na poziomie KE na podstawie unijnych dyrektyw o ochronie tzw. infrastruktury wrażliwej. Jak podkreśla opozycja, PKP Energetyka zarządza krytycznymi elementami systemu: jest właścicielem większości podstacji średniego napięcia, służących do przetwarzania prądu przemiennego na stały 3000 V, którym zasilane są pociągi. Opozycja twierdzi, że istnieje ryzyko, iż PKP Energetyka może zostać odsprzedana podmiotowi będącemu np. pod kontrolą rosyjską.

PiS wskazuje również na konieczność poprawy błędnej reformy, w wyniku której spółkę Przewozy Regionalne oddano pod zarządzanie samorządom. Przekazanie jej 16 marszałkom województw miało doprowadzić do kryzysu: przewoźnik tonie w długach (wymaga ratunku ze strony ARP), oferta pasażerska jest przycinana. Na dodatek jest niesterowalny, bo ma zbyt wielu właścicieli, którzy tworzą mu konkurencję, zakładając własne spółki przewozowe.

– Państwo powinno odzyskać ten segment przewozów kolejowych. Wskazany jest powrót wszystkich udziałów w tej spółce do Skarbu Państwa – ocenia Jerzy Polaczek z PiS.

W propozycjach dla programu transportowego PiS znalazło się dokapitalizowanie Przewozów kwotą 500 mln zł na zakup nowego taboru. W połączeniu z dodatkowymi środkami z budżetu państwa i funduszami UE miałoby to pozwolić na zakup 80 nowych składów.

Aspirująca do rządzenia opozycja podkreśla dezintegrację systemu taryfowego w przewozach pasażerskich: klienci kupują bilety u wielu przewoźników, a to zmniejsza konkurencyjność kolei wobec transportu indywidualnego. Opozycja chce stworzenia wspólnego systemu biletowego dla wszystkich przewoźników kolejowych. Pasażer wybierający się w podróż koleją kupowałby jeden bilet na cały przejazd (włącznie z przesiadkami). Docelowo system miałby być zgodny z kartami miejskimi, służącymi do korzystania z lokalnego transportu publicznego.

Opozycja chce przeniesienia zarządzania nieruchomościami z PKP matki do PKP Polskich Linii Kolejowych, tym samym zmierzając do rozwiązania PKP. – Po spłacie historycznego długu z lat 90. spółka PKP traci swój cel – usłyszeliśmy.

Wśród założeń do programu transportowego PiS znajduje się też wzmocnienie pozycji prezesa Urzędu Transportu Kolejowego, np. poprzez wprowadzenie jego kadencyjności i zwiększenie kompetencji w zakresie regulacji rynku.

OPINIA

JAKUB MAJEWSKI, prezes fundacji Pro Kolej

W sprawie KDP mam mieszane uczucia. Żeby kolej była konkurencyjna wobec autostrad, potrzebne są coraz wyższe prędkości. Z drugiej strony istnieje ryzyko, że skala tego projektu skanibalizuje inwestycje w kolej konwencjonalną. KDP ma sens, gdyby udało się uzyskać dofinansowanie spoza puli budżetowej, czyli np. w PPP.

Prywatyzacja PKP Energetyka powinna zostać zatrzymana i gruntownie zweryfikowana, bo budzi wątpliwości. Spółka jest zarządcą m.in. podstacji trakcyjnych, kabin sekcyjnych i linii przesyłowych na styku energetyki zawodowej z siecią trakcyjną. Na wyprowadzenie tej infrastruktury poza system kolejowy i kontrolę publiczną nie zdecydował się nikt w Europie. Bo to kwestia bezpieczeństwa kraju. Dotychczasowe reformy Przewozów Regionalnych się nie udały. Ale same zmiany właścicielskie czy nawet zastrzyk gotówki ze strony ARP nie wystarczą. Realną restrukturyzację uruchomi uwolnienie rynku i otwarte przetargi na świadczenie usług przewozowych.

Pod pomysłem wspólnego systemu biletowego podpisuję się obiema rękami. Potrzebny jest nakaz ustawowy, który zobowiąże przewoźników do honorowania obok własnych ofert uniwersalnej taryfy.