Zdaniem prof. Piotra Glińskiego, opinie mówiące o tym, że szef prezydenckiego BBN przeszedł szkolenie GRU, od dawna krążyły w przestrzeni publicznej. Ekspert Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z "Super Expressem" powołuje się na artykuł z "Naszego Dziennika" z 2011 roku, którym mówił o szkoleniu w sowieckim sztabie generalnym zabezpieczanym przez wywiad wojskowy GRU.

To kłamstwo i oczekuję od prof. Glińskiego przeprosin - tak gen. Stanisław Koziej oburza się na oskarżenia, iż był szkolony przez sowieckie służby. - To były szkolenia, takie jak obecnie w Akademii NATO. Oczywiście to był inny system i uczelnie ze studiami strategicznymi były w Moskwie, bo gdzie indziej mogły wówczas być? - tłumaczy szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. - To nie był żaden "kurs sztabu generalnego" ani GRU. GRU tego nie organizował - dodaje generał, dopytywany przez tabloid o ten fakt z przeszłości.

Ktoś, kto był przez lata ważnym funkcjonariuszem sowieckiej instytucji wojskowej, a takim był przecież Układ Warszawski, nie może dziś udawać, że nie miał nic wspólnego z sowieckimi służbami - odpowiada prof. Gliński.

Fantasmagorie - komentuje słowa eksperta PiS szef BBN. Przypomina również, że był wiceministrem obrony narodowej w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, premiera z Prawa i Sprawiedliwości, w związku z czym był już tyle razy sprawdzany.

Nawet partyjna propaganda powinna być robiona z głową - ucina gen. Koziej.