Zbigniew Girzyński przekonywał w rozmowie z "Super Expressem", że nie podjął jeszcze decyzji w sprawie ewentualnego startu w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Zdradził jednak, że otrzymał wiele ofert politycznych. Dopytywany, czy chodzi o propozycję z szeregów Platformy Obywatelskiej, odpowiedział: Nie tylko. Zgłosiło się do mnie kilka ciekawszych środowisk. Zarówno ugrupowań politycznych, jak i zgłosiła się grupa ludzi, proponując powołanie zupełnie nowej formacji.

Przyznał, że jeśli chodzi o ofertę z PO, to otrzymał ją od "znaczących polityków tej partii". Zapewnił jednak, że choć niczego w przyszłości nie można wykluczyć, to on na pewno nigdy nie wystartuje w wyborach w barwach Platformy Obywatelskiej.

Poseł Girzyński miał też kilka gorzkich słów dla swojej byłej partii. Przyznał, że w jego okręgu w Toruniu nikt z PiS nie chciał startować przeciwko niemu. - Odpowiedzialny za listy poseł Łukasz Zbonikowski przywiózł więc w teczce działacza kółek rolniczych spod Włocławka - wyjaśniał.

- Spadochroniarz, rolnik startujący do Senatu w dużym mieście? Życzę powodzenia w walce o głosy wyborców - dodał na koniec. 

Poseł rozstał się z PiS w grudniu ubiegłego roku w związku z "zastrzeżeniami jakie mogą się pojawić co do moich wyjazdów służbowych". Poseł zrezygnował z członkostwa zarówno w klubie parlamentarnym, jak i w partii.