Przyszły prezydent latał do Poznania i tam nocował, gdy miał zajęcia ze studentami w Wyższej Szkole Pedagogiki i Administracji (WSPiA) w Nowym Tomyślu, 60 km na zachód od stolicy Wielkopolski - podaje "Newsweek".

Zdaniem tygodnika Andrzej Duda przez kilka lat łączył mandat poselski ze stanowiskiem wykładowcy.

Za przeloty i hotele płaciła Kancelaria Sejmu, która na ten cel wydała w latach 2012-2014 11 tys. złotych. To rachunek za 17 przelotów i 6 noclegów. Na fakturach za noclegi Duda deklarował, ze podróże mają związek z wykonywaniem obowiązków poselskich. Podobnie rozliczał przeloty.

Pan prezydent, jak pamiętam, bywał tu głównie z racji wykładów w szkole w zachodniej Wielkopolsce - wyjaśnia tymczasem poseł Tadeusz Dziuba z PiS.

Dla czystości tej sprawy, dobrze byłoby, aby pan prezydent wyjaśnił wszelkie niejasności. Powinien ustosunkować się do każdego przelotu i każdego noclegu oddzielnie. Próbowaliśmy zrekonstruować jego grafik, dotarliśmy do jednego z jego studentów i częściowo to się udało - powiedział w rozmowie z naTemat Michał Krzymowski z "Newsweeka".

Dziennikarze tygodnika bezskutecznie próbowali uzyskać wyjaśnienia prezydenta w tej sprawie.

Andrzej Duda miał za wykłady otrzymać ponad 280 tys. złotych.