Tygodnik napisał, że jeszcze jako poseł jeździł do Poznania na wykłady w tamtejszej Wyższej Szkole Pedagogiki i Administracji. Pieniądze - około 11 tysięcy złotych - na przeloty i przejazdy do Poznania oraz noclegi otrzymał z Sejmu. Za każdym razem miał deklarować, że wizyty w stolicy Wielkopolski miały związek z wykonywaniem mandatu posła - czytamy w "Newsweeku".

Małgorzata Kidawa-Błońska przypomina, że rozliczenia na linii poseł-Sejm oparte są na - jak się wyraziła - kulturze oświadczeń. Wyjaśniła, że polityk poświadcza podpisem, iż podczas wyjazdu wykonywał obowiązki parlamentarzysty. Wyraziła też nadzieję, że prezydent będzie chciał jak najszybciej sprawę zamknąć i stosowne wyjaśnienia złoży.

Marszałek Sejmu była też pytana o to, co mieści się pod pojęciem "wykonywania poselskich obowiązków". Jednego dnia można mieć wykłady, spotkania z wyborcami, odwiedzać instytucje - powiedziała. Dodała, że czasem posłowie mają spotkania nie tylko w swoim okręgu wyborczym.

Małgorzata Kidawa-Błońska poinformowała, że w Kancelarii Sejmu przygotowywane są przepisy, które doprecyzują kwestię rozliczeń poselskich wyjazdów. Jak zaznaczyła, zajmie się nimi już następny parlament.