Nici z wcześniejszej obniżki VAT czy podwyższenia kwoty wolnej w PIT. Na finiszu szykowania budżetu na 2016 r. okazało się, że luzu jest na około 1,9 mld zł i większość tej kwoty zostanie zjedzona przez emerytalne jednorazowe dodatki. 350 zł dostaną emeryci i renciści, których świadczenia nie przekraczają 900 zł. 300 zł ci, którzy uzyskują do 1110 zł, 200 zł ci z emeryturą do 1500 zł, a 100 zł, jeśli świadczenie nie przekracza 2000 zł.

– Chcemy wspomóc osoby w najtrudniejszej sytuacji, jednorazowe świadczenie trafi do 70 proc. z nich – zapewnia minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.

W budżecie jest tak ciasno, że być może trzeba będzie okroić program 100 tys. miejsc pracy dla młodych. Stało się tak, bo o przeznaczeniu dużej części pieniędzy zdecydowano wcześniej, m.in. realizując zapowiedzi Ewy Kopacz z exposé, takie jak świadczenia rodzicielskie, podwyżki dla budżetówki czy większe wydatki na drogi. Projekt budżetu na 2016 r. to jednak nie tylko problem dla PO, lecz zapewne także dla liderującego w sondażach przedwyborczych Prawa i Sprawiedliwości. PiS ma wielkie plany zmian z obniżeniem wieku emerytalnego, podwyższeniem kwoty wolnej w PIT czy wprowadzeniem 500 zł dodatku na dzieci. Projekt ustawy dotyczący tej ostatniej sprawy jest gotowy. Przepisy zwiększające kwotę wolną mają wyjść z Kancelarii Prezydenta lada dzień.

Ze sfinansowaniem tych pomysłów w przyszłym roku będzie jednak duży problem. Jeśli przyjąć szacunki ekspertów PiS, łączny ich koszt może wynieść nawet 33 mld zł rocznie. Realny – 7 mld zł więcej. W planie budżetu tych pieniędzy nie ma. A to właśnie ten projekt nowy rząd będzie musiał przejąć, przynajmniej w jego głównych założeniach.