Motywy wydają się oczywiste. To jest rok zmiany, rok przełomu. Jarosław Kaczyński jest wielkim menedżerem tej zmiany. To on wskazał kandydata na prezydenta, to on poprowadził kampanię, która przejdzie do historii jako przykład wielkiego sukcesu, niespodziewanego sukcesu - mówił Jacek Karnowski cytowany przez portal wyborcza.biz.

Mam nadzieję, że ta nagroda jest symptomem pewnej zmiany, bardzo ważnej zmiany, że coś niedobrego w naszej historii, w naszym życiu publicznym, coś, co trwało już wiele lat, kończy się, że wracamy do normalności - powiedział z kolei Jarosław Kaczyński.

Jak podaje natemat.pl, Jacek Karnowski mówił, że wyboru Jarosława Kaczyńskiego na Człowieka Roku dokonano jednogłośnie (29:0 - przyp. red.). Budziło to zdumienie, bo w składzie Rady Programowej przyznającej tytuł Człowieka Roku są m.in.: Jerzy Buzek, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Aleksander Kwaśniewski czy Jan Bury z PSL, Marek Sowa z PO oraz Aleksander Grad i Cezary Grabarczyk także z PO. 

I rzeczywiście, głosowanie nie było jednogłośne. Marek Sowa, marszałek województwa małopolskiego, pokazał na Twitterze wyniki. Okazuje się, że Kaczyński wygrał dwoma głosami z Arsenijem Jaceniukiem i trzema z reprezentacją Polski w siatkówce. Żadnego głosu nie otrzymał... prezydent Andrzej Duda.

Uroczystość wręczenia tytułu Człowieka Roku podsumował w TVN24 były premier Włodzimierz Cimoszewicz.

Byłem na tej uroczystości i muszę powiedzieć, że wiało surrealizmem. To było coś niezwykłego, od wazeliny ciekło. Miałem wrażenie, że to zapowiedź nowej konstrukcji naszego kraju, budowanej na fundamentach z wazeliny. To było coś kompromitującego - stwierdził senator w programie "Fakty po Faktach"