W Polsce wielu urzędnikom państwowym i osobom, które zawodowo zajmują się zabijaniem dzieci nienarodzonych jest wszystko jedno kogo i w jakiej liczbie się zabija, co sprowadza Polskę poniżej poziomu hitlerowskich Niemiec - mówiła Godek.

Z uwagą wysłuchałem tego, co przedstawicielka wnioskodawców miała do powiedzenia i jedna rzecz powinna być uzupełniona - mówi Andrzej Rozenek. Poseł poinformował Izbę, że w internecie są zdjęcia Kaji Godek na tle flagi ONR czyli Obozu Radykalno-Narodowego. Chciałem zatem prosić o trzy minuty przerwy, żeby wyjaśnić czy jest to projekt obywatelski czy projekt ONR-u - powiedział Rozenek.

Kaja Godek zaprzeczyła jakoby należała do jakiejkolwiek partii. Powiedziała, że pod projektem podpisali się zwykli ludzie. Zagroziła również ujawnieniem nazwisk posłów głosujących przeciw obywatelskiemu projektowi ustawy zakazującemu aborcji. Jeżeli Sejm odrzuci projekt, to w związku ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi nasza organizacja podejmie kampanię informacyjną w okręgach wyborczych, by poinformować, który z posłów sprzeciwił się życiu- powiedziała Godek. Dodała, że jej organizacja, która ma doświadczenie w robieniu takich akcji, jest obecna "w tej chwili" w 40 miastach w Polsce. Każdemu słowu Kai Godek towarzyszył aplauz posłów prawicowych przeciwnych aborcji.

Marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska reagowała kilkakrotnie. Uciszała posłów, zwracała uwagę mówiącej na niestosowność słów o zabijaniu. Poprosiła też Kaję Godek, by nie straszyła parlamentarzystów. Wyjaśniła, że każdy poseł podejmuje decyzje zgodne z jego sumieniem.

Obywatelski projekt zmiany ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku, poza wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji przewidywał również usunięcie z obowiązującej ustawy przepisów mówiących o badaniach prenatalnych. Wprowadzał też wymóg pisemnej zgody rodziców lub pełnoletnich uczniów na udział w zajęciach szkolnych z zakresu edukacji seksualnej. Zmieniał tytuł ustawy, która miała by się nazywać " O ochronie życia i zdrowia ludzkiego od poczęcia".

Obecnie aborcja dozwolona jest w trzech przypadkach - gdy ciąża jest wynikiem gwałtu, w przypadku nieodwracalnych zmian płodu uniemożliwiających mu życie poza organizmem matki oraz gdy ciąża zagraża życiu kobiety.

Za odrzuceniem projektu zagłosowało 206 posłów, za dalszymi pracami w komisjach głosowało 178, a 10 wstrzymało się od głosu.