Rząd marginalizował opozycję - przekonywał wicemarszałek Senatu i szef sztabu PiS Stanisław Karczewski. Wskazywał również na słabość nadzoru Sejmu nad Radą Ministrów. Karczewski stwierdził, że w tej kadencji szczególnie ignorowano inicjatywy obywatelskie. Polityk przypomniał, że ówczesna marszałek Sejmu Ewa Kopacz i marszałek Senatu Bogdan Borusewicz nie wpuścili na salę obrad przedstawicieli związków zawodowych w czasie debaty o wieku emerytalnym.

To było skandaliczne zachowanie - ocenił szef sztabu PiS.

W podobnym tonie wypowiadał się wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich z SLD. Zdaniem polityka, kadencja Sejmu upłynęła pod znakiem kłótni i zwalczania projektów opozycji. - Ten Sejm był Sejmem, który niestety widział tylko projekty ustaw składane przez koalicję rządzącą PO-PSL, jakby w innych formacjach półgłówki siedziały, to było niedobre - mówił Jerzy Wenderlich. Wicemarszałek Sejmu przypomniał, że jako marszałek Sejmu nadał bieg 18 projektom ustaw.

Lider partii Razem Adrian Zandberg przekonywał, że Platforma Obywatelska zmieniła swoich posłów w maszynki do głosowania. Zwracał również uwagę na problem lobbingu. - To widać, gdy obejrzy się w jaki sposób rząd, przygotowując swoje projekty, ugina się pod presją opinii eksperckich w rzeczywistości będących po prostu formą lobbingu ze strony wielkiego biznesu. Przecież tak padła klauzula obejścia prawa podatkowego - zaznaczał lider partii Razem.

Jacek Wilk z komitetu Kukiz'15 mówił, że polski parlament uchwala zbyt dużo ustaw. Zdaniem polityka, 80 procent obecnych przepisów należałoby uchylić. W ocenie Jacka Wilka, zmiany wymaga również tryb inicjatywy ustawodawczej. Jak stwierdził, rząd nie powinien mieć tego prawa, z wyjątkiem ustawy budżetowej.

Cała inicjatywa ustawodawcza powinna należeć do parlamentu - mówił kandydat formacji Kukiz'15.

Posłów do Sejmu VIII kadencji i senatorów IX kadencji wybierzemy w głosowaniu 25 października.