Dyskusja na temat gazociągu łączącego Rosję i Niemcy rozgorzała po przedwyborczej debacie Ewy Kopacz i Beaty Szydło. Premier zarzuciła swej rozmówczyni, że PiS, gdy rządził, nie protestował przeciwko budowie Nord Stream. Na te słowa zareagował Piotr Naimski. Poseł PiS i były wiceminister gospodarki stwierdził, że Ewa Kopacz minęła się z prawdą.

Jego słowa de facto potwierdził Radosław Sikorski, który przyznał, że sprzeciw PiS rzeczywiście był. Jednak we wpisach na Twitterze były marszałek Sejmu wytknął, że Polska powinna była dołączyć do jego budowy. - Mogliśmy uzyskać miejsce w zarządzie i przebieg rurociągu po naszym terytorium. Ale urzędnika, który o tym napomknął, brutalnie usunięto - napisał.

Naimski jednak stanowczo się z tym nie zgadza. - Należy jasno to podkreślić, przyłączenie się Polski do projektu Nord Stream oznaczałoby w konsekwencji silniejsze uzależnienie się Polski od dostaw gazu z Rosji - komentuje polityk PiS. O tym, że takie przeświadczenie istniało w świadomości przedstawicieli polskiej klasy politycznej, mówi również Tomasz Nowak, poseł PO. Szukano więc dywersyfikacji źródeł gazu, innych alternatyw oraz liczono na to, że gazociąg nigdy nie powstanie. - Okazało się, że interes polityczny Rosji jest jednak silniejszy bardziej niż ekonomiczny. To zadecydowało o powstaniu Gazociągu Północnego - stwierdził Nowak.

Pierwsza nitka Nord Stream została uruchomiona pod koniec 2011 r., a druga jesienią 2012 r. To morski gazociąg z Rosji do Niemiec, przebiegający wyłącznie przez wody terytorialne i strefy ekonomiczne Rosji, Finlandii, Danii, Szwecji oraz Niemiec. Konstruktorem przedsięwzięcia jest przede wszystkim rosyjski Gazprom oraz niemieckie koncerny E.On i BASF Wintershall. Na początku września podpisano porozumienie w sprawie budowy Nord Stream 2.

PiS uważa, że budowa tego gazociągu jest groźna przede wszystkim z powodów politycznych. - Ukraina czerpie duże wpływy z przesyłu rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej - informuje Naimski, dodając, że działania Rosjan wywierają bezpośredni nacisk finansowy na Ukrainę. Podkreśla przy tym, że Polska, wyrażając solidarność z Ukrainą, nie może się zgadzać na łamanie jej przez kraje działające z Gazpromem, pomimo sankcji nałożonych na Rosję.

Radosław Sikorski pisze na swoim Twitterze, że PiS będzie się "patriotycznie napinać", a NS2 powstanie, ponieważ Polska nie ma twardych instrumentów blokowania tego projektu. Jednocześnie Nowak twierdzi, że PO nie zgadza się na budowę NS2 w kształcie, jakim obecnie jest on planowany. - Będziemy działać wspólnie z UE i Grupą Wyszehradzką, aby gazociąg został zablokowany - mówi Nowak.

Odnośnie strategii wobec gazowej polityki Rosjan, Naimski jasno tłumaczy podejście PiS. - Musimy jak najszybciej przygotować do eksploatacji gazoport w Świnoujściu oraz wznowić projekt polsko-duński Baltic Pipe - mówi poseł. Dodaje, że dzięki temu monopol Gazpromu zostanie złamany.

Podobnego zdania jest Tomasz Nowak, poseł PO. - Najważniejsza jest dywersyfikacja źródeł, stąd gazoport i inne inicjatywy otwierające nasz kraj na możliwość kupowania gazu z innych kierunków - komentuje Nowak. Twierdzi, że to uniezależni Polskę od Rosji, która dzięki temu nie będzie jedynie partnerem zależnym, ale będzie mogła sobie pozwolić na twardsze negocjacje, niż dotychczas.

Wygląda więc na to, że partie przepychają się przedwyborczo w temacie Nord Stream 2, lecz w dużej mierze mają podobne cele w tej sprawie.