Dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" napisała, że PiS będzie chciało przeprowadzić referenda lokalne, by odwołać prezydentów: Warszawy, Gdańska i Częstochowy.

- Pozwolę sobie spuścić litościwą zasłonę milczenia na tego typu pomysły - komentuje szef klubu PO Rafał Grupiński. Przypomina, że już była próba odwołania prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz, a rok temu po raz kolejny z woli wyborców została wybrana na kolejną kadencję.

Medialnym doniesieniom zaprzecza poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Sasin. Polityk zapewnia, że w centrali partii nie ma pomysłu organizowania referendów w miastach, gdzie rządzą prezydenci z innych opcji.

- Nie ma takiego planu, co nie oznacza, że w poszczególnych miastach nie będzie do takich referendów dochodzić - zapewnia Sasin. W tym kontekście przypomniał, że w ten sposób odwołano prezydentów: Płocka i Elbląga.

- Jeśli chodzi o Warszawę, to słyszę, że takie inicjatywy powstają wśród samorządowców wybranych z innych ugrupowań niż Prawo i Sprawiedliwość - powiedział. Dodał, że PiS podziela poglądy, iż rządy Hanny Gronkiewicz-Waltz w stolicy są złe. Zapowiedział poparcie dla inicjatywy odwołania prezydent, jeśli takowa się pojawi.

W czasie kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało utworzenie dwóch nowych województw: środkowo-pomorskiego ze stolicą w Koszalinie i warszawskiego. Po wyborach doszedł pomysł powołania częstochowskiego.