Prezydent Andrzej Duda oraz premier Ewa Kopacz - a także inni wysocy urzędnicy - wzięli udział w oficjalnych obchodach Narodowego Święta Niepodległości na placu Piłsudskiego w Warszawie. Właśnie wtedy prezydent zdecydował się zamienić kilka słów z szefową rządu. Ewa Kopacz wyglądała na zaskoczoną tą inicjatywą.

Pytany później przez dziennikarzy, o czym rozmawiał z szefową rządu, Andrzej Duda tłumaczył, że chodziło o miejsce złożenia przez nią dymisji. Zgodnie z konstytucją, ma do tego dojść w czwartek - w dniu pierwszego posiedzenia nowego Sejmu i zaprzysiężenia posłów. - Muszę formalnie przyjąć dymisję od pani premier i umawialiśmy się, gdzie to nastąpi. Umówiliśmy się, że to nastąpi w Pałacu. To nie była długa rozmowa - powiedział prezydent w rozmowie z reporterem TVN.

Później jednak rzecznik rządu Cezary Tomczyk w oświadczeniu poinformował, że premier Ewa Kopacz złoży dymisję przed Sejmem, w czwartek 12 listopada. Tymczasem Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy informuje, że rozmowa z Ewą Kopacz rzeczywiście dotyczyła miejsca złożenia dymisji, ale dodaje również, że prezydent nie zaprosił ustępującej premier do Pałacu Prezydenckiego na jutro.