Prezydent podziękował uczestnikom konferencji "za wierność etosowi nauki i wytrwałe dążenie do poznania prawdy w zgodzie z dorobkiem własnej dziedziny wiedzy”.

List zaczyna od motta zaczerpniętego z Cypriana Kamila Norwida - "Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, A Prawdom kazać, by za progiem stały"

To znamienne, że w obliczu tragedii 10 kwietnia 2010 roku uczeni odwołują się do słów wielkiego poety po to, by podjąć konkretne prace badawcze. W ten sposób deklarują Państwo: nie będziemy kłaniać się okolicznościom, czyli sposobowi, w jaki wyjaśniano przebieg i okoliczności katastrofy – przekonuje prezydent.

Dalej czytamy w liście: Jestem przekonany, że badaczom, którzy - działając poza oficjalnymi strukturami polskiej nauki, w nieprzychylnej, medialnej atmosferze, z ograniczonym dostępem do materiałów i dowodów - podjęli trud samoorganizacji obywatelskiej w zgodzie z etosem uczonego i obywatela, należy się wdzięczność i szacunek. Uważam też, że podjęte przez Państwa prace trzeba kontynuować.

Prezydent narzeka, że eksperci, tacy jak prof. Binienda nie mogli liczyć na przychylność mediów i polityków rządzących Polską.

A jednak przeprowadzone badania i analizy pozwalają sformułować najważniejszy, jak się zdaje, wniosek: raporty MAK i komisji Millera to tylko hipotezy, które nie wytrzymują konfrontacji z naukową analizą dostępnej dokumentacji zdjęciowej i filmowej. Tym samym zaś trzeba uznać, że prace nad wyjaśnieniem przebiegu katastrofy smoleńskiej oraz jej przyczyn nie zostały zakończone. I za to podstawowe osiągnięcie Konferencji także dzisiaj Państwu dziękuję – kwituje.

IV Konferencja Smoleńskiej odbyła się w Warszawie. Tak jak podczas poprzednich jej edycji udowadniano, że w Smoleńsku doszło do zamachu.