Ewa Siedlecka wyjaśnia w "Gazecie Wyborczej", że prawnicy, którzy zgodzą się zostać kandydatami na pięć miejsc w Trybunale Konstytucyjnym, mogą się spodziewać konsekwencji. Jej zdaniem bowiem, przez środowisko prawnicze mogą zostać uznani za "uczestników bezprawnej procedury łamiącej zasady demokratycznego państwa prawa i konstytucji". Chodzi o to, że - jak podnosi "GW" - większość prawników uważa decyzję Sejmu o anulowaniu wyboru pięciu sędziów TK przez poprzedni Sejm za pozbawioną mocy prawnej.

Nowi sędziowie, którzy wybrani mogą zostać już na jutrzejszym posiedzeniu, mogą spodziewać się postępowania dyscyplinarnego ze strony Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK. A tu karą może być nawet "złożenie z urzędu".

"GW" prognozuje jednak, że w związku z takimi obawami PiS jako kandydatów może wystawić swoich polityków, m.in. zgłaszaną już wielokrotnie jako kandydatka do TK prof. Krystynę Pawłowicz czy byłego prokuratora Stanisława Piotrowicza.

Posiedzenie Sejmu rozpoczyna się w środę. W czwartek zaś Trybunał Konstytucyjny ma się zająć przepisem, na mocy którego poprzedni Sejm powołał pięciu sędziów TK.