Władysław Kosiniak-Kamysz przyznaje, że w Małopolsce i na Podlasiu Prawo i Sprawiedliwość próbowało przekonać PSL do zmiany koalicjanta i zawiązania sojuszu. Podkreśla, że ludowcy się na to nie zgodzili, czym udowodnili, że nie są chorągiewką polityczną.

Zdaniem prezesa PSL, PiS zrobi wiele, by skrócić kadencję w samorządach, a to może się okazać dla tej partii krokiem za daleko.

- Samorządowcy wywodzą się z wielu środowisk, mają różne poglądy polityczne, ale są ogromną siłą, której PiS nie pokona - mówi Kosiniak-Kamysz w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Zapowiada również, że w razie próby przejęcia samorządów przez PiS, PSL stanie na czele ruchu społecznego w obronie fundamentów państwa, jako partia, która ma silną pozycję właśnie w samorządach.

Były minister pracy deklaruje, że w pewnym momencie wyborcy rozczarowani PiS-em mogą poprzeć PSL. Na uwagę, że może stać się przeciwnie i ludowcy mogą zakończyć swój sejmowy żywot, Kosiniak-Kamysz odpowiada: Prędzej zatonie PiS.

W wyborach samorządowych w 2014 roku PSL zdobyło niemal 24 proc. głosów - nieco ponad 3 punkty procentowe mniej niż PiS. W październikowych wyborach parlamentarnych ludowcy otrzymali 5,13 proc.