Sprawę hamburgerów jako pierwszy opisał "Dziennik".

Podróżująca pociągiem ze swoją koleżanką Elżbieta Rafalska poskarżyła się, że jest głodna, a Surmacz postanowił jej pomóc.

"Telefon oficera dyżurnego komisariatu kolejowego we Wrocławiu zadzwonił ok. godziny 18.00. Przy telefonie - osobiście minister Surmacz. Policjant precyzyjnie zanotował ministerialne zamówienie: dwa wieśmaki, sałatkę i napój. Natychmiast oderwał od pracy dwóch funkcjonariuszy. Wydał im polecenie dostarczenia hamburgerów z McDonalda do wagonu pani minister. Zdążyli, już czekali z kanapkami, gdy pociąg zatrzymał się na peronie. - opisywał sprawę "Dziennik". >>> CZYTAJ WIĘCEJ TUTAJ>>>

"W dobę po wydarzeniach we Wrocławiu telefon zadzwonił na komisariacie na Dworcu Centralnym w Warszawie. Jeden z najbliższych współpracowników wiceministra Surmacza - Tomasz Serafin, dyrektor departamentu bezpieczeństwa publicznego, zażądał odwiezienia się do domu po alkoholowej imprezie. Afera wybuchła, gdy funkcjonariusze rano nie zameldowali się z powrotem na posterunku. Przerażony szef komisariatu kolejowego nie poinformował przełożonych o zaginięciu" - czytamy w "Dzienniku"

Okazało się, że w drodze powrotnej wydarzył się wypadek, w którym zginęli policjanci odwożący Serafina. "Gazeta Wyborcza" przypomina, że podczas śledztwa wyszło na jaw, że przewożenie urzędników i wysokiej rangi policjantów przez patrole było częste. Nieoficjalnie nazywało się to "Blue Taxi". Został z MSWiA odwołany w maju 2007 roku. W latach 2008 - 2010 był doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. bezpieczeństwa.

Marek Surmacz to dobry znajomy Elżbiety Rafalskiej. "Łączy ich wieloletnia przyjaźń, jeszcze z Gorzowa Wielkopolskiego. Tę dwójkę do wielkiej polityki wciągnął gorzowianin Kazimierz Marcinkiewicz" - pisał w 2007 roku "Dziennik". >>>WIĘCEJ NA TEMAT TEJ ZNAJOMOŚCI CZYTAJ TUTAJ>>>

Elżbieta Rafalska, pytana we wtorek o nominację Surmacza na szefa Ochotniczych Hufców Pracy odpowiedziała m.in., że potrzebna była osoba z zewnątrz, o dużym doświadczeniu