Zachowało się nagranie z telefonicznej rozmowy posła z komendantem nyskiej straży miejskiej Grzegorzem Smoleniem. Treść przytacza "Nowa Trybuna Opolska".

- Janusz Sanocki.

- Dzień dobry, panie pośle...

- Co to k...?! Natychmiast przyjeżdżajcie ściągnąć tę blokadę! Powiedz tym swoim matołom...

Skąd taka reakcja posła? Wszystko przez to, że strażnicy miejscy założyli blokadę na koło jego nieprawidłowo zaparkowanego samochodu. Auto nie tylko stało na zakazie, w dodatku zajmowało środek chodnika i zasłaniało karetkom wyjazd z oddziału ratunkowego nyskiego szpitala. Straż miejską zawiadomił przechodzień, który nie mógł przejechać chodnikiem z matką na wózku inwalidzkim - wyjaśnia komendant Smoleń.

Blokada na kole do tego stopnia rozwścieczyła krewkiego posła, że nie poprzestał na zwymyślaniu funkcjonariusza przez telefon. Polityk poradził również strażnikom, by po natychmiastowym demontażu blokady włożyli ją sobie w d... - relacjonuje sprawę "Nowa Trybuna Opolska".

Janusz Sanocki nie ma jednak sobie nic do zarzucenia. Przyznaje, że bardzo się zdenerwował i w rozmowie z dziennikarzem również nie przebiera w słowach:

Ten, który to zakładał, to zwykły matoł. Przecież mógł mi zwyczajnie jakiś mandat wypisać i grzecznie porozmawiać. Ale nie, od razu trzeba było blokadę. To bezduszność! I oznaka matołectwa! (...) Zwłaszcza że do szpitala przyjechałem ze swoją 80-letnia macochą, która miała nogę w gipsie. Gdzie miałem zaparkować, skoro wszędzie zakazy, zastawione parkingi albo barierki?

Poseł nie zamierza też zostawić tej sprawy. Jak donosi "NTO", zamierza złożyć wniosek do starosty nyskiego o odwołanie dyrektora szpitala ze stanowiska za to, że nie radzi sobie z parkingami.