Janusz Wojciechowski mówił w Śniadaniu w Trójce, że w tej sprawie orzeczenie Trybunału jest rzeczywiście wadliwe. Dlatego - jego zdaniem - Trybunał mógłby wypowiedzieć się w tej sprawie jeszcze raz, w pełnym składzie.

Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta wskazuje na inną wątpliwość dotyczącą zmian w Trybunale dokonanych przez poprzednią większość sejmową. Chodzi o terminy konstytucyjne dla prezydenta, który w 30 dni po wyborach parlamentarnych musiał zwołać pierwsze posiedzenie Sejmu. Problem pojawiłby się, gdyby zwołał je np. 4., 5.. lub 6. listopada. Wówczas wybór sędziów byłby niezgodny z konstytucją - wskazuje prezydencki minister.

Rafał Grupiński z PO nie rozumie zwlekania z opublikowaniem orzeczenia Trybunału z 3 grudnia. Wskazał, że PiS, który mówi, że termin "niezwłoczna publikacja" można różnie interpretować, pokazał wcześniej co to znaczy "niezwłocznie". Sejmowa uchwała anulująca wybór 5 sędziów Trybunału Konstytucyjnego, została opublikowana w Dzienniku Ustaw w ciągu kilku godzin.

Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej uważa, że PiS chce swoimi działaniami zdyskredytować Trybunał Konstytucyjny. Dodała, że jest to działanie długofalowe i zaplanowane.

Podobnie argumentował eurodeputowany PSL Jarosław Kalinowski. Ostrzegał też przed konsekwencjami zmian w Trybunale. Jego zdaniem, jeśli tak dalej pójdzie, niedługo przestaniemy być krajem opartym na zasadach demokratycznego państwa prawa.

Od 26 lat nie przeszło mi przez myśl, że coś takiego mogę mówić dzisiaj - podkreślał Kalinowski.

Kornel Morawiecki, poseł klubu Kukiz '15, winą za całe zamieszanie obarcza Trybunał Konstytucyjny, który - jego zdaniem - stał się "organem zamętu", zamiast łagodzić konflikt.

Prezes PiS we wczorajszym wywiadzie jednoznacznie stwierdził, że wyrok z 3 grudnia nie powinien być publikowany. Poinformował też, że PiS pracuje nad "ustawą naprawczą" w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.

Wezwał również do dymisji prezesa Trybunału, Andrzeja Rzeplińskiego i dwóch innych sędziów, zaangażowanych w prace nad nowelizacją ustawy o Trybunale.