Na Krajowej Konwencji SLD w Warszawie dotychczasowy lider Leszek Miller oświadczył, że nie będzie się ponownie ubiegał o fotel przewodniczącego. Miller przypomniał, że podczas poprzedniej Konwencji Krajowej w Sosnowcu Sojusz miał wyniki sondażowe wskazujące na około 16-to procentowe poparcie.

Jak powiedział, warto przyjrzeć się temu, co stało się od tego czasu w Sojuszu. Odchodzący lider poddał też analizie przyczyny klęski wyborczej. Ugrupowaniu startującemu w koalicji Zjednoczona Lewica zabrakło pół procent głosów, aby dostać się do parlamentu, a głosowało na nią półtora miliona Polaków. Jak powiedział Leszek Miller, jest to niewątpliwie porażka, a nawet klęska, bo podobny wynik uzyskał w ostatnich wyborach Sojusz startując samodzielnie. Zdaniem Millera, ta sytuacja powinna być poddana refleksji przez nowe władze ugrupowania.

Leszek Miller mówił też o wyzwaniach dla partii w jej obecnej sytuacji. Jak podkreślał, jest to moment zwrotny, od którego będą zależeć dalsze losy Sojuszu, w roli opozycji pozaparlamentarnej. Odchodzący lider mówił o potrzebie wyrazistej narracji i budowaniu elektoratu. Powiedział, że aby tworzyć elektorat, potrzebne jest uświadomienie wspólnego interesu i wspólnych wartości. Taką wartością mogłoby być dążenie do równych szans, czego - w ocenie Leszka Millera - obecnie nie ma w żadnej dziedzinie.

Ustępujący przywódca powiedział, że nowe kierownictwo musi określić przyszłość Sojuszu, jego relacje z innymi ugrupowaniami lewicowymi oraz budować i umacniać własną tożsamość. Dlatego najważniejsza jest konsolidacja i wzmacnianie SLD, aby do negocjacji zasiadło z mocnymi kartami, bo ludzie lewicy innych opcji walczą z SLD ostrzej niż z przeciwnikami na prawicy - powiedział Miller.

Nawet z najdotkliwszych porażek można się podnieść , a niechęć do tego jest niechęcią do wstawania - dodał odchodzący przywódca SLD