Wiceminister powiedział, że w sporze wokół Trybunału Konstytucyjnego chodzi o to, czy głos Polaków się liczy. Wyjaśnił, że społeczeństwo opowiedziało się w wyborach za zmianami, a Trybunał ma największą moc blokującą.

Patryk Jaki przypomniał, że za poprzedniej kadencji rządów Prawa i Sprawiedliwości Trybunał Konstytucyjny był przeciwko rozszerzeniu dostępu do zawodów prawniczych, choć chciała tego większość społeczeństwa. Zdaniem gościa Jedynki, gdyby w Trybunale mieli większość zwolennicy Platformy Obywatelskiej, to mógłby on zablokować na przykład przyznanie 500 złotych na dziecko.

Patryk Jaki powiedział, że w tej sytuacji potrzebna jest głęboka refleksja nad Trybunałem. Przypomniał, że w przeszłości blokował on między innymi lustrację czy usuwanie symboli komunistycznych, trzeba więc opracować jego nową konstrukcję i uchwalić nową ustawę, regulującą jego działanie. Gość Jedynki dodał, że byłoby dobrze, gdyby udało się uwzględnić w tej ustawie stanowisko większości stron sporu politycznego.

Odpowiadając na pytanie o publikację orzeczenia Trybunału z trzeciego grudnia, gość Jedynki wyraził opinię, że kryzys wokół tego ciała będzie trwał. Dodał, że Trybunał naruszył prawo postanawiając, iż decyzja o ważności wyboru jego sędziów przez poprzedni Sejm zostanie podjęta w składzie pięcioosobowym. Zgodnie z ustawą, Trybunał powinien bowiem orzekać w ważnych sprawach w pełnym składzie. Patryk Jaki powiedział, że zgodnie z kodeksem postępowania cywilnego, podjęta w ten sposób decyzja jest nieważna.

Wiceminister sprawiedliwości powiedział też, że po 1989 roku Polacy podzielili się na tych, którzy skorzystali i nie skorzystali na przemianach. Wszelkie próby zmiany tego stanu i budowy na przykład nowej klasy średniej są blokowane. Patryk Jaki powiedział, że roznieca się wtedy histerię i mówi na przykład o zagrożeniu faszyzmem.