Spodziewam się wielu bardzo interesujących i nawet zapowiadanych zdarzeń mających mnie spotkać, ale niekoniecznie jest to związane z partią - powiedział Donald Tusk.

Trybunał Stanu? - dopytała "Polityka".

Moi oponenci polityczni już chyba wszystko powiedzieli, co mi zrobią, jak mnie złapią - odpowiedział Tusk.

Były premier był też pytany o to, jak ocenia obecną sytuację w Polsce.

Trochę przypomina to 2005 r., kiedy rządy PiS też zaczęły się od ataku na instytucje państwa. Wtedy była to KRRiT. W takim samym tempie, z taką samą zaciętością, też nocą, w kilka godzin. Co do istoty obecnych i ich zaciekłości nikt nie powinien się czuć zaskoczony. Tego nie było w programie wyborczym, ale to jest wypisane od początku na kamiennych tablicach tej partii. Przecież określenie "imposybilizm prawny"zrobiło już karierę wiele lat temu i nadal dla obozu Jarosława Kaczyńskiego jest on nie do zaakceptowania, bo nic nie może ograniczyć woli zwycięskiej partii i jej lidera. Istotą tego, czego ja chciałbym bronić w Polsce, i nie tylko w Polsce, jest tradycyjny liberalny ład polegający na tym, że w konstytucję, w ustawy, w rzeczywistość polityczną wbudowujemy wszystkie możliwe ograniczenia dla władzy politycznej. Tak, aby wybór większości nie oznaczał swoistej dyktatury demokratycznej, która nie jest niczym nowym. To jest zresztą ta najwyraźniejsza linia podziału między PiS a obozem liberalno-demokratycznym, w tym PO. Oni uważają, że gdy wygrywają wybory, nie zdobywając zresztą większości głosów, to sam fakt przejęcia władzy uprawnia do znoszenia wszelkich ograniczeń. To jest filozofia Jarosława Kaczyńskiego - ocenił Donald Tusk.