Prace nad nią mają się toczyć w bardzo szybkim trybie, teoretycznie można to zrobić w dwa tygodnie. W grudniu marszałek Sejmu zwołał jeszcze dwa posiedzenia izby. Wczoraj zapadła decyzja o wprowadzeniu ustawy do porządku obrad Sejmu, dziś ma się odbyć jej pierwsze czytanie, a już na posiedzeniu na początku przyszłego tygodnia ustawa będzie prawdopodobnie przyjęta i przesłana do Senatu. Ten będzie miał okazję przyjąć ją jeszcze przed świętami. Gdyby były jakieś poprawki Senatu, Sejm może się odnieść do nich na posiedzeniu 29 i 30 grudnia, które jest planowane w związku z pierwszym czytaniem projektu budżetu na 2016 r.

W takim scenariuszu ustawa weszłaby w życie na przełomie stycznia i lutego. Wtedy Trybunał Konstytucyjny przestanie się liczyć jako realna siła kontrolująca rządzących. Sprawi to m.in. zapis mówiący o tym, że niezakończone postępowania w trybunale, które prowadzi inny liczebnie skład niż ten, który przewiduje nowa ustawa, trzeba będzie zacząć od początku. To spowoduje, że termin rozpatrywania poszczególnych spraw od momentu wpłynięcia do rozstrzygnięcia znacząco się wydłuży. W tym czasie będą wygasały kadencje kolejnych sędziów trybunału i nominaci PiS będą stanowili większość w izbie.

Do tego nowa ustawa nie wyklucza, że siedziba sądu konstytucyjnego może się znaleźć poza stolicą. Pół żartem, pół serio można od polityków PiS usłyszeć, że chodzi o Przemyśl.

To koniec trybunału, ta propozycja jest nie do zaakceptowania: zmienia konstytucję bez zmiany konstytucji – przekonuje lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Ludowcy, ale też PO zapowiadają zaskarżenie ustawy PiS; taki krok rozważa także Nowoczesna. Tyle że zaskarżenie prawdopodobnie nie będzie skuteczne.

Politycy PiS bronią zmian w trybunale i pomysłu ustawy, argumentując, że inaczej zmiany zapowiedziane przez partię rządzącą byłyby blokowane. – Trybunał nabrał pewności, że w zasadzie ma władzę nieograniczoną. Coraz powszechniej się mówi, że TK stał się trzecim ustawodawcą tzw. negatywnym, mówił nie tylko, co jest niezgodne, ale wskazywał, jak powinno wyglądać docelowe rozwiązanie – argumentuje poseł PiS Stanisław Piotrowicz. Według polityków PiS chodzi m.in. o ustawę medialną czy zmiany w prokuraturze oraz połączenie funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości.

Jeśli będzie obecny trybunał, to nie rozwalimy układu – mówi nam polityk PiS. Choć nie wszyscy są entuzjastami nowej politycznej linii. – Nie wiem, dokąd idziemy, ale idziemy za ostro. Odwróci się od nas centrowy elektorat, który dopiero do nas przyszedł – ocenia inny z polityków PiS.

Z powodu zmian w ustawie o TK nieco później wejdą w życie zmiany w mediach publicznych. Ustawa medialna będzie podzielona na dwa akty prawne. Pierwszy trafi do Sejmu w styczniu. Ma dotyczyć zmian organizacyjnych w mediach publicznych, co pozwoli PiS dokonać w nich zmian kadrowych. Dopiero w dalszej kolejności mają być podjęte prace nad zmianą sytemu finansowania.