Rząd chce uprawomocnić zamiar podporządkowania sobie Trybunału Konstytucyjnego - komentował poseł PO Andrzej Halicki w radiowej Jedynce. - Jeśli kadencja zostanie skrócona, wówczas będzie można wybrać nowy skład tego gremium. Zmiana konstytucji w kilku punktach miałaby pomóc uzyskać konieczną większość - dodał Halicki.

Według Adama Szłapki z Nowoczesnej, PiS ma dwa warianty działania. Albo będzie chciał przejąć Trybunał, albo podejmie próbę jego sparaliżowania. - Temu służyć ma proponowany przepis, zwiększający liczbę sędziów koniecznych do podejmowania decyzji - mówił Szłapka. W rezultacie, nieobecność trzech sędziów uniemożliwiałaby podejmowanie decyzji.

Ryszard Czarnecki z PiS nie zgadza się z twierdzeniem, że jego partia chce doprowadzić do paraliżu Trybunału Konstytucyjnego. Jak mówi, jest to próba wyjścia z impasu dotyczącego TK. Czarnecki zaznaczył, że zmiany popiera także część opozycji - Ruch Kukiz'15.

Zgodnie z projektem, kadencje obecnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego zostałyby wygaszone w 60 dniu od wejścia ustawy w życie. W ich miejsce mieliby zostać powołani nowi, już na nowych zasadach. Projekt zakłada, że liczba sędziów Trybunału Konstytucyjnego wzrasta do 18 z obecnych 15. Mieliby oni być wybierani przez Sejm większością dwóch trzecich głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Kadencja członka TK, tak jak obecnie, trwałaby 9 lat.

Inny zapis zmieniający konstytucję dotyczyłby orzekania o zgodności z ustawą zasadniczą ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Miałby o tym decydować Sąd Najwyższy, a nie tak jak dotąd - sam Trybunał.