Ryszard Petru zaczął od krytyki rządowego programu, gwarantującego 500 złotych na każde dziecko. Program 500+ paradoksalnie powoduje dyskryminację osób najmniej zarabiających, bo stracą zasiłki pomocy społecznej. Uważam podobnie jak marszałek Karczewski, że osoby najbogatsze nie powinny otrzymywać tego świadczenia, tylko wolałbym to wpisać w ustawie - mówił szef Nowoczesnej w "Jeden na jeden na antenie TVN24.

Jego partia jest za to gotowa poprzeć plan wprowadzenia podatku bankowego, jednak pod warunkiem zmian w jego projekcie. Niech to będzie podatek na poziomie europejskim - niższy niż jest wprowadzony bo klienci banków już tracą - są podwyżki marż o 0,4 i 0,5 punktów procentowych - tłumaczył. Chce też, by obniżyć próg aktywów, od którego liczyć się będzie podatek, by objąć nim też SKOK-i.

Na koniec dostało się wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu, który jest pierwszym bankowcem RP, jest pierwszym zastępcą pani premier. Zdaniem Petru, który odpowadał na zarzuty premier Beaty Szydło, że wspiera różne "grupy nacisku" -  jeżeli ktokolwiek, to on reprezentuje interesy wielkich korporacji. Jest wysoce prawdopodobne, że obiecano premierowi Morawieckiemu prezesurę NBP. Wiem, że zaprzecza, ale Donald Tusk jeszcze tydzień przed objęciem stanowiska w Brukseli zaprzeczał, inaczej nie rozumiem jego obecności w rządzie - podsumował.