O sprawie napisał tygodnik "Uważam Rze". Według relacji skłonności posła odkryto dopiero po wyborach. Jarosław Kaczyński miał wysłać do niego emisariuszy, którzy namawiali posła, żeby dyskretnie zrezygnował z mandatu - on jednak powiedział im, że "mogą mu skoczyć", ponieważ ewentualny skandal uderzy w PiS i Jarosława Kaczyńskiego.

Nie wiem co mam powiedzieć w tej sprawie, no takie rzeczy mogą się zdarzać - zareagował na to Ryszard Petru. Poseł przyznał w Radiu ZET, że też namawiałby posła, żeby zrezygnował z mandatu. - Powinni go wykluczyć, jeżeli to jest prawda, bo przecież to jest rozumiem podejrzenie - dodał.

Według szefa klubu Nowoczesnej w PiS nastąpi "rozjazd prędzej czy później". - Jarosławowi Kaczyńskiemu nie zależy na poparciu, tylko na załatwieniu pewnych spraw. A jakich? To my nie wiemy - uważa Petru.