Posłowie nie przyjęli wniosku Nowoczesnej o odrzucenie projektu nowelizacji i wniosku Platformy Obywatelskiej o przerwę, w trakcie której Ministerstwo Spraw Zagranicznych miałoby wyrazić opinię o zgodności projektu z prawem unijnym.

Rozpoczęcie dyskusji nad poprawkami poprzedził kilkunastominutowy spór, dotyczący ważności posiedzenia. Posłowie uchwalili wczoraj, że obrady komisji zostaną przerwane do 7 stycznia, jednak przedstawiciele PiS uznali, że głosowanie było nieważne, gdyż brali w nim udział nieuprawnieni posłowie. W powtórzonym głosowaniu wniosek przepadł. Posłowie opozycji twierdzili dziś, że wczorajsze głosowanie było ważne, zarzucali też przewodniczącemu komisji, Markowi Astowi z PiS-u, że nie dopuszcza opozycji do głosu.

Politycy PO i Nowoczesnej zaprotestowali też przeciwko sposobowi procedowania. Przewodniczący Ast stwierdził, że ograniczenie czasu wypowiedzi posłów wynika z doświadczeń wczorajszego posiedzenia komisji. Jego zdaniem, opozycja nadużywała wniosków formalnych. Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej ostro zaprotestował przeciwko trybowi procedowania, zaproponowanemu przez prezydium Komisji. Według tych ustaleń, posłowie będą mieli 60 sekund na wypowiedź. Nie można arytmetycznie większością 3-1 i tym podobnymi mechanizmami wprowadzać dyktaturę na tej komisji - mówił Krzysztof Brejza.

Dodał, że dobrym obyczajem prac, również w poprzednich kadencjach, było to, że posłowie mogli wypowiedzieć się wobec każdej poprawki, nie tylko wnioskodawcy.