Szef sejmowej komisji specjalnej Marek Opioła zapowiada, że zarówno kwestia pisma, jak i zamieszanie wokół natowskiej instytucji, zostaną omówione na posiedzeniu tego gremium, najprawdopodobniej w styczniu. Poseł PiS odniósł się też do samego listu słowackiego ministra obrony. Dziwi mnie forma i ton ministra obrony narodowej Słowacji - stwierdził.

Poinformował, że szef polskiego MON-u zostanie poproszony o odniesienie się do poruszonych kwestii.

Słowaków oburzyło to, że Polacy twierdzą, iż całą akcję wcześniej z nimi konsultowano. W liście pytają między innymi, z kim tak naprawdę polska strona rozmawiała o wyznaczeniu nowego dyrektora Centrum.

Sprawą oburzony jest też były szef MON Tomasz Siemoniak. Według niego działania obecnej ekipy narażają Polskę na śmieszność. Tracimy w oczach NATO wypracowywaną przez lata wiarygodność - mówił w Sejmie. Przewidywał też, że teraz inne kraje nie będą chciały wiązać żadnych planów z powstającą placówką.

List odnosi się do wydarzeń sprzed dwóch tygodni. Pracownicy polskiego MON i Żandarmerii Wojskowej wkroczyli do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO i przejęli jego dokumentację.

Wymieniono dyrektora centrum i zwolniono większość pracowników.