Minister Beata Kempa przekonywała, że takich zmian oczekują obywatele, powoływała się również na doświadczenia amerykańskie. - W Stanach Zjednoczonych przychodzi szef i wymienia korpus kierowniczy, bo jeżeli ma się realizować strategię, na którą umówił się z narodem, musi mieć pod ręką ludzi, którzy będą gwarantować, że ta realizacja będzie szybka, niezakłócona - argumentowała Beata Kempa.

Senator Jan Rulewski z Platformy Obywatelskiej uważa jednak, że zrezygnowanie z konkursów to upolitycznienie służby cywilnej, a obniżenie z wymagań sprawi, iż powstanie "kasta w kaście". - Czy to zaufanie polega na tym, że do służby cywilnej będą mogli przychodzić ludzie jak do tramwaju, bez biletu i na gapę? - pytał senator Rulewski.

W nowelizacji zlikwidowany został wymóg posiadania przez szefa służby cywilnej co najmniej 5-letniego doświadczenia na stanowisku kierowniczym w administracji rządowej lub co najmniej 7-letniego doświadczenia na stanowisku kierowniczym w jednostkach sektora finansów publicznych.

Gdy nowelizacja wejdzie w życie, osoby piastujące wyższe stanowiska w służbie cywilnej stracą je po upływie 30 dni, jeżeli przed upływem tego czasu nie zostaną im zaproponowane nowe warunki pracy lub płacy. Dotyczy to 1600 osób. Senackie komisje debatowały nad ustawą do 4 w nocy.