Politycy rządzącej większości i opozycji zgadzają się, że telewizję publiczną czekają zmiany. Dyskusja na ten temat toczyła się w porannej audycji "Śniadanie w Trójce".
Szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska wyraziła nadzieję, że telewizja publiczna zacznie wreszcie realizować zadania, dla której została stworzona. Ma cechować się bezstronnością i rzetelnością, gdzie komentarz nie będzie mieszany z informacją.

Joachim Brudziński z Prawa i Sprawiedliwości zaznacza, że obecna sytuacja nie różni się znacznie od tej, jaka była w telewizji publicznej w latach poprzednich. Wszyscy poprzedni prezesi TVP mieli własne poglądy polityczne. "Ja oczekuję od Jacka Kurskiego, że on będzie dobrym menadżerem i prezesem" - dodał wicemarszałek Sejmu.

Według Kamili Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej, Jacek Kurski nie będzie prowadzić niezależnej polityki redakcyjnej, a TVP będzie tubą propagandową rządu. Przewodniczący klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Sławomir Neumann dodaje, że telewizja będzie całkowicie zależna nawet nie od władz, a od Prawa Sprawiedliwości. Jarosław Kalinowski z PSL też nie ma wątpliwości, że telewizja będzie co najmniej życzliwa wobec Prawa i Sprawiedliwości i będzie realizatorem linii partyjnej. Stanisław Tyszka z Kukiz '15 też ma pewne obawy co do obiektywności Telewizji Polskiej z nowym prezesem, ale uważa, że należy dać mu szansę.

Na swym pierwszym briefingu Jacek Kurski zapowiedział, że będzie bronił niezależności telewizji publicznej przed "zagrożeniami ze świata polityki". Dodał, że w ciągu miesiąca przeprowadzi audyt w Telewizji Polskiej, a jego wyniki zostaną przedstawione opinii publicznej. Wkrótce ma się też ukazać tekst Jacka Kurskiego na temat planowanych zmian w TVP. Do tego czasu nowy prezes ma się nie wypowiadać w mediach.