Zaczęło się jak u Hitchcocka, od trzęsienia ziemi. Już w pierwszych dniach urzędowania nowego gabinetu wymieniono szefów Agencji Wywiadu, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służby Wywiadu Wojskowego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Kilka tygodni dłużej ostał się Paweł Wojtunik, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Z kolei ostatniego dnia roku nowym szefem Narodowego Centrum Kryptologii został Tomasz Mikołajewski.

Służby wojskowe w nowym rozdaniu przypadły ludziom Antoniego Macierewicza. Zarówno Piotr Bączek (SKW), jak i Andrzej Kowalski (SWW) byli członkami komisji weryfikacyjnej WSI. Z kolei szefem Centralnego Archiwum Wojskowego, w którym znajdują się teczki wywiadu i kontrwywiadu wojskowego PRL, zostanie najpewniej historyk Sławomir Cenckiewicz. To autor książek m.in. o Lechu Wałęsie, służbach PRL, Annie Walentynowicz i Lechu Kaczyńskim.

Na agencje cywilne największy wpływ ma minister koordynator służb Mariusz Kamiński. Niedawno powołał nowego wiceszefa wywiadu. Został nim Piotr Krawczyk, były wiceambasador w Ankarze. Dyplomata biegle władający m.in. dari i farsi przez lata pracował w Afganistanie i Iraku (razem ze Stetsonem Sandersem z Departamentu Stanu USA doradzał gubernatorowi Ghazni Musie Khanowi w okresie, gdy w prowincji stacjonował polski kontyngent). W jego przypadku trudno mówić o awansie z powodów politycznych. Krawczyk jest uznawany za specjalistę.

Do tej pory z dawnego układu na swoich stanowiskach w służbach pozostali: zastępca szefa w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego (wywodzi się z dawnych Wojskowych Służb Informacyjnych) oraz jego odpowiednik w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

– Nie wyobrażam sobie, by oni pozostali na stałe – ocenia w rozmowie z DGP były funkcjonariusz służb wojskowych, który na nową władzę patrzy z sympatią.

– Z punktu widzenia zarządzania instytucjami hierarchicznymi naturalne jest to, że gdy przychodzi nowa ekipa, wymienia kierownictwo, a potem sprawdza pracowników pod kątem kompetencji i zaufania – komentuje z kolei prof. Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa.

– Rozpoznanie obu tych aspektów wymaga czasu. Poza tym zmiany w służbach spowalnia nasilone zagrożenie terrorystyczne. Ochrona szczytu młodzieży czy szczytu NATO wymaga doświadczonych ludzi i stabilnych struktur. Gdyby nie to, można by reformować szybciej – dodaje.

Prawdziwe zmiany kadrowe są jeszcze przed nami. – Nowi teraz się rozglądają. Ale by wejść w system, potrzebują ludzi, którzy ich do niego wprowadzą. Poza tym uzyskanie wszelkich dostępów do tajemnic państwowych, przejście procedur itd. wymaga czasu. Kolejne zwolnienia, i to pewnie sięgające głęboko w dół, są jeszcze przed nami – mówi nam osoba związana ze służbami cywilnymi.

Nieco inaczej patrzy na to nasz rozmówca ze ścisłego kierownictwa jednej ze służb, który stanowisko objął ponad miesiąc temu. – Idziemy metodycznie i systematycznie, zgodnie z planem. Ale żadnych rewolucji nikt nie przewiduje, działamy powoli i w spokoju. Stanu docelowego nie ma nigdy – komentuje.

Nowa ekipa interesuje się również funkcjonariuszami, którzy ze służby już odeszli. Wcześniej odbywało się to w ten sposób, że przy "okazji imienin czy urodzin" osoba zajmująca się monitoringiem byłych funkcjonariuszy kontaktowała się i rozmawiała. Teraz jest tak, że "byli" czasem są poddawani wręcz kontroli operacyjnej i bardzo dokładnie sprawdzani, czym się zajmują.